Kiedyś, jeden z uczniów Nisargadatty Maharaja, powiedział do niego sfrustrowany: “Nie rozumiesz jakiego cierpienia doświadczam.” Na co Nisarga odpowiedział bardzo bezpośrednio, ostro, w swoim zwyczaju podnosząc palec do góry - “Nie! Nie prawda! Ty nie doświadczasz cierpienia. Ty cierpisz swoje doświadczenie.”
Ta historia była ze mną przez wiele lat. Kiedy chodziłem po wysokich Andach, czasami przez wiele godzin, momentami do granic fizycznej możliwości i cierpienie zakradało się w doświadczenie, wtedy przypominałem sobie słowa Maharaja: “…ty nie doświadczasz cierpienia. Ty cierpisz swoje doświadczenie.”
Wielokrotnie kiedy dzieliłem się tą historią, towarzysze trekkingów, nie tylko przestawali narzekać, ale również mówili, że zmiana stosunku do bólu, zmniejszała lub w ogóle usuwała cierpienie…
Mechanizm w jaki sposób człowiek cierpi swoje doświadczenie, według mnie, najprecyzyjniej opisuje Budda, rozbierając go dosłownie na części.
„Z odczucia jako warunku powstaje pragnienie; z pragnienia jako warunku — chwytanie; z chwytania jako warunku — stawanie się; ze stawania się jako warunku — narodziny; z narodzin — starzenie się, śmierć, smutek, lament, ból, cierpienie i rozpacz.”
Wyobraź sobie, że ktoś bliski nie odpowiada na twoją wiadomość.
- Najpierw Odczucie - pojawia się niepokój, smutek albo napięcie w ciele.
- Potem Pragnienie - „Nie chcę tak się czuć. Chcę, żeby odpisał”.
- Dalej Chwytanie - „On musi odpisać. Potrzebuję jego miłości, żeby być szczęśliwym”.
- Kolejne Stawanie się - zaczynasz budować historię o sobie: „Jestem niekochany. Zawsze mnie odrzucają”.
- Potem Narodziny - powstaje kolejne poczucie „mnie”, tym razem kogoś odrzuconego, kto musi walczyć o miłość.
- Aż powstaje Cierpienie — pojawia się lęk, gniew, zazdrość i rozpacz. Zaczynasz żyć w stworzonej historii.
A gdzie jest wolność?
Wróćmy do początku.
Możemy poczuć niepokój, ale nie musimy go odpychać.
Zauważamy pragnienie, ale nie musimy za nim podążać.
Nie musimy tworzyć historii o tym, kim jesteśmy.
Możemy czuć, kochać i działać - bez chwytania.
Nie musimy przestać czuć. Wystarczy, że przestaniemy dokładać cierpienie do tego, co czujemy.
To jest wolność, nie w abstrakcyjnym absolucie, ale w byciu człowiekiem. W tym naszym złożonym, chaotycznym, niesamowitym, doświadczeniu bycia człowiekiem.
Wszystko się zmienia. Ludzie, miejsca, nawet światy.
Dlatego żyć w utrwaleniu poglądu na coś, lub na kogoś, bez otwartości na doświadczanie, tego jakim to jest teraz, nie jest mądrością.
Niewiedza zaczyna się wtedy, gdy chwytamy dawny obraz rzeczywistości i nie pozwalamy sobie zobaczyć, jaka jest teraz.
Oczywiście, że nie każdy pogląd oparty na przeszłości jest niewłaściwy. Pamięć może chronić przed ponowną krzywdą. Doświadczenie może prowadzić do mądrości.
Ale, każdy moment jest nowym życiem, w którym możemy dać szansę sobie, ludziom i miejscom, aby obdarowali nas tym, co jest naprawdę jest teraz.
Dawny “wróg” może dzisiaj przynieść nam kwiaty.
Dawny przyjaciel, może dzisiaj być wobec nas obojętny.
Lecz czasami, aby spojrzeć na nowo, potrzebujemy uzdrowić rany, które zostawiła w nas przeszłość. W naszych ciałach i umysłach.
Nie wystarczy powiedzieć cierpiącemu: „Nie jesteś swoją historią”. Może on nadal doświadczać bólu, lęku i reakcji ciała. Potrzebuje współczucia, bezpieczeństwa i odpowiedniej pomocy.
Jest wiele elementów i dróg uzdrawiających, wglądów w naturę zranienia i leczenia. Nie będę dzisiaj o tym pisał, ale chciałbym powiedzieć o jednym szerokim kontekście.
Wielkim uzdrowieniem było i jest dla mnie, klarowne zobaczenie, że to ból jest połową drogi, która nas budzi do większego współczucia, obecności i przestrzenności.
Połową drogi jest nie lgnąć jak wariat do przyjemności, druga połową jest nauczyć się nie odpychać bólu. To nie sam ból wyzwala. Wyzwala mądrość, z jaką go poznajemy.
Czuć coś intensywnego, bez poglądu chociaż przez 10 sekund i obserwować formowanie się odpowiedzi uwarunkowanych, już jest wielkim małym zwycięstwem samopoznania. Czy dotyczy to gniewu, krytyki, zazdrości, żalu, czy smutku…
Nie musimy zaprzeczać przeszłości, aby być wolnym od jej nieustannego odtwarzania w naszym poglądzie. Co jak wiemy, często okazuje się być historią, która już nie istnieje.
I na pewno w tym naszym byciu z przeszłością, ważne są słowa i nastawienia - przepraszam, wybaczam, uwalniam.
Przyjaciele,
Nauka Buddów jest bardzo prosta, lecz wymagającą poznania, zadedykowania i praktyki. Istnieje cierpienie, istnieje przyczyna cierpienia, istnieje ustanie cierpienia, jest droga do ustania cierpienia.
Ścieżce głębokiej kontemplacji, medytacji, uzdrawiania, bycie w społeczności razem w tej podróży przebudzenia - dedykujemy nasze grudniowe odosobnienie "Praźródło", dołącz do nas tutaj
Jeśli potrzebujesz uzdrawiającej energii i uzdrawiającej obecności już dzisiaj, zrób tak...
1. Znajdź czas i przestrzeń tylko dla siebie, poproś bliskich i godzinkę tylko dla Ciebie
2. Połóż się, otul się kocem, niech będzie ci wygodnie, ciepło, bezpiecznie
3. Zakryj oczy czymś i przytul się
4. Włącz uzdrawiającą medytację z muzyką 528Hz i moim głosem, który Ciebie poprowadzi tutaj
Przytulasy cieplutkie,
Leo
Unsubscribe