Wtorek, 22 września 2026

Zuzia Ałdycka
Dziennikarka

Judo, pianino, gitara, ukulele, szachy, angielski, angielski z native speakerem, angielski online, francuski i hiszpański, mały inżynier, mały chemik, mały matematyk, plastyka, eksperymenty, piłka nożna, karate (w odsłonie kata i/lub kumite), siłownia dla dzieci, rolki. – Zapraszamy na zajęcia z robotyki dla najmłodszych – mówi uśmiechnięta młoda kobieta i do sterty ulotek zapraszających na zajęcia dodatkowe, których nazwy właśnie przytoczyłam, dołączają się kolejne: robotyka dla najmłodszych.

Łącznie po dwóch zebraniach w szkole i przedszkolu, gdzie było największe nagromadzenie kolportujących rzeczone informatory, miałam ponad 20 różnych opcji. 20! A także opasły katalog zajęć pozalekcyjnych wydany przez urząd dzielnicy. Na domiar złego wszystkie wydawały się ciekawe. Poczułam się jak fredrowski osioł. Gdybym ja była dzieckiem, na każde chciałabym się zapisać. Ba, nie mam wątpliwości, że wolałabym je niż tę nudną szkołę, po której zostaje się po prostu "małym Polakiem". 

Mój zachwyt wynikał po części z tego, że za moich czasów z zajęć dodatkowych dostępne były SKS-y (dla tych bardziej uzdolnionych sportowo dzieci, nie przeciętniaków) oraz harcerstwo. Jeśli rodziców było stać i uważali, że takie zajęcia to nie nowomodna fanaberia, mogli zapisać dziewczynkę na tańce, a chłopca do klubu sztuk walki. A teraz? Wybór ekscytuje. Na początku. Potem przytłacza.  
Jako rodzic chcę, aby dziecko mogło wszystkiego spróbować, odkryć, co je interesuje. Przecież sama nie zbuduje z nim robota, a co jeśli moja córka przeze mnie nigdy nie odkryje, że to właśnie konstruowanie robotów to jej przyszłość? Podobne myśli, tak przepełnione tym irracjonalnym lękiem, napędzanym przez presję otoczenia, pojawiały się przy każdej ulotce.
 
Do pionu postawił mnie tekst Joanny Biszewskiej z "Wysokich Obcasów". Autorka wylicza, jak wiele czasu spędzają dzieci w "pracy", a jak wiele na odpoczynku. Dla dziecka bowiem szkoła, przedszkole to spory wysiłek, który spokojnie odpowiada dorosłej pracy. Wysiłek nie tylko intelektualny, lecz także społeczny, emocjonalny. Codzienne zajęcia, nawet jeśli odbywają w formie zabawy, to kolejny koszt, który maluch musi ponieść. Pytanie, czy warto? 

Odpowiedzi na to pytanie pomógł mi udzielić kolejny tekst, który mogłam przeczytać w obcasowym magazynie "Być rodzicem". Dominika Wantuch, mama nastolatka, który niedawno zdał maturę, podzieliła się gorzką refleksją o funkcjonowaniu polskiej szkoły. Uświadomiłam sobie, że zmierzam prostą drogą do tej samej pułapki, w którą wpadła moja redakcyjna koleżanka. Jej słowa z artykułu postanowiłam wyryć sobie złotymi zgłoskami w pamięci i trzymać się ich, dopóki moje dzieci nie wrócą do domu ze świadectwem maturalnym: "Ten system żywi się naszym lękiem".

Niezależnie czy tak jak ja, zaczynacie dopiero przygodę z polską oświatą, czy może jesteście już zaprawieni w edukacyjnych bojach, przeczytajcie koniecznie tekst Dominiki Wantuch "Dałam się wciągnąć w trybiki machiny rekrutacji - w rankingi, liczenie punktów. Dziś biję się w pierś". Jeszcze nie jest za późno, aby przejrzeć na oczy.  

Na szali mamy nie tylko dobrostan naszych dzieci, lecz także nasz własny. Czytając reportaż Ewy Jankowskiej: "Drugiego dziecka nie przetrwali. 'Pojawienie się dziecka jest zawsze formą kryzysu dla pary'", przypomniały mi się moje początki jako matki. Wróciłam myślami do tych pierwszych miesięcy po porodzie, gdy rozedrgana nie potrafiłam spriorytetyzować codziennych obowiązków i zadań związanych z małym dzieckiem. W głowie non stop mieliłam dylematy typu: "Czy lepiej wyprasować ubranka, pójść kupić organiczną marchewkę, aby samodzielnie zrobić obiadową papkę, a może jednak wyruszyć na gordonki na drugim końcu dzielnicy?". Na szczęście miałam wokół siebie serdecznych ludzi, którzy uświadomili mi, że warto też na listę zadań wciągnąć: leniwe przewalanie się z bobasem po łóżku, całowanie stópek i zrobienie czegokolwiek samej i dla siebie (przy czym warto dodać, że zakupy w dyskoncie nie liczą się jako "czas dla siebie"). 

Sama mam w głowie obawę, że być może przegapię moment i nie dam mojemu dziecku szansy, by odkryło swój talent lub wręcz przeciwnie, zostało odkryte przez łowcę talentów. Uspokajają mnie jednak historie takie jak Joanny Jóźwik, polskiej lekkoatletki i olimpijki, która swojej wielkiej kariery wcale nie zaczęła jako 5-latka (zobacz: Joanna Jóźwik o lekcjach WF: Nie jestem w stanie przeskoczyć przez kozła, a byłam na igrzyskach!).

Nie chcę być dłużej osiołkiem. Nie chcę dać się przytłoczyć wyborowi między karate a akrobatyką. Jeśli moje dziecko chce być drugą Joanną Jóźwik, niech będzie, ale niech też samo o to zawalczy. Ja będę stać u jego boku. Jeśli nie, nie będę na siłę upychać w jego kalendarzu zajęć z robotyki, plastyki i korków z polskiego.

Niezależnie od wieku naszego dziecka, łatwo wpaść w pułapkę własnych lęków. Im bardziej kochamy, im bardziej chcemy najlepiej, jak się da, tym mniej zaufania mamy do siebie. Tym mniej słuchamy naszego ciała, tym trudniej odczytujemy sygnały wysyłane nam przez naszych synów i nasze córki. Ważniejsze stają się oczekiwania. W głowie słyszymy "trzeba", "powinnam", zamiast "chcę", "potrzebuję".  

Zajęcia dodatkowe to wspaniała rzecz, ale nie na każde musimy zapisywać dziecko w tym roku. Dajmy mu czas się ponudzić, dajmy mu możliwość, aby samo do nas przyszło z pomysłem. Nic się nie stanie, jeśli nie będzie umiało grać na ukulele. Być może przyjdzie na to czas za rok, być może (tak jak w moim przypadku) w wieku 36 lat, a być może nigdy i to też jest okej. Jeśli jednak przegapię czas na wspólne przewalanie się po kanapie, wyjście na spacer lub czytanie książek, to stanie się bardzo wiele i niestety, będzie niezwykle trudno to naprawić.  

POLECAMY

Skazane za wyłudzenia, rozboje, handel narkotykami. Ale i za zabójstwa. Co się dzieje z ich dziećmi?
Do zakładów karnych w Grudziądzu i Krzywańcu trafiają kobiety odsiadujące kilkudniową karę zastępczą lub długoletnie wyroki. Niektóre kobiety w zakładzie karnym rodzą pierwsze dziecko, inne na wolności zostawiły już całą gromadkę.
CZYTAJ WIĘCEJ

DZIECKO W RELACJI

REKOMENDACJE DLA CIEBIE