Nie rozumiem śmiania się z pracy w Biedronce... Raz strąciłem niechcący sok w szklanej buteleczce, to poprosiłem o ręczniki papierowe i sam posprzątałem po sobie, bo one tam zaganiane, a jakie miłe były, serdeczne, jak zobaczyły, że zamiast zgrywać pana zakupowicza wielkiego, sam po sobie syf ogarnąłem...
Trzeba szanować, bo to w większości fajne kobity są.