Robert Fico, nieudany następca Orbána
Miał być godnym następcą Viktora Orbána przynajmniej na skalę Europy Środkowej. Populistyczny, prorosyjski, antyeuropejski i proamerykański. Tymczasem o premierze Słowacji Robert Fico jest dosyć cicho. Mimo buńczucznych zapowiedzi nie rozwinął skrzydeł na skalę Orbána. Dlaczego? „Wyciągnął lekcję z porażki Viktora Orbána, mniej mówi o sprawach tożsamościowych i znacznie mniej chwali Donalda Trumpa i J. D. Vance’a. Skupia się na gospodarce, przekonuje, że Słowacji się bardzo dobrze powodzi, ale ludzie tego nie rozumieją” – mówi słowacki pisarz Michal Hvorecký w analizie Jerzego Haszczyńskiego. Co będzie dalej? Możliwe, że Fico podzieli los Orbána, gdyż – jak podkreśla Haszczyński – notowania jego partii Smer delikatnie mówiąc nie wyglądają najlepiej.
Fico wygląda blado także przy naszym skandalicznym radykale – Grzegorzu Braunie. Braun jest nie do strawienia nawet dla Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS rozpoczął właśnie proces usuwania z partii Ryszarda Czarneckiego, który skumał się z Braunem. Ale jaką rolę będzie odgrywał odstawiony na boczny tor Czarnecki? Polityczny emeryt? Czy może jak sugeruje Bogusław Chrabota „interfejs”, czyli łącznik Brauna z PiS? Warunek jest jeden: na czele partii nie może wtedy już stać Jarosław Kaczyński. „To chyba jedyna sprawa, w której kibicuję Jarosławowi Kaczyńskiemu; jego stosunek do potencjalnego udziału partii Grzegorza Brauna w prawicowej koalicji z udziałem PiS” – pisze Chrabota. I trudno się z tym nie zgodzić.