Polski chargé d’affaires RP na Ukrainie zbiera baty. A Zełenski żegna swoją premierkę
Fala krytyki spadła (przede wszystkim w mediach społecznościowych) na pełniącego obowiązki ambasadora Polski na Ukrainie Piotra Łukasiewicza po jego wystąpieniu podczas sobotnich obchodów upamiętniających ofiary rzezi wołyńskiej. Część komentatorów, dziennikarzy i byłych dyplomatów określiła jego słowa jako „skandal”. Podczas przemówienia w ukraińskiej Ołyce Łukasiewicz powiedział, że oddając hołd polskim ofiarom ukraińskiej przemocy na Wołyniu, nie może pominąć także „ukraińskich ofiar państwa polskiego przed wojną i w jej trakcie”.
Wicepremier i szef MSZ Radosław Sikorski, broniąc dyplomaty, stwierdził, że Łukasiewicz przemawiał w duchu chrześcijańskiego pojednania, kierując się przesłaniem „przebaczamy i prosimy o wybaczenie”. Jego krytyków określił mianem „nacjonalistycznych sekciarzy”, którzy próbują skłócić oba narody.
A na Ukrainie polityczne trzęsienie ziemi. Prezydent Wołodymyr Zełenski zapowiedział odnowienie rządu. Na pierwszy ogień poszła premier Julia Swyrydenko, która już oświadczyła, że ustępuje ze stanowiska.
Na tym tle mniejsze wrażenie (choć pewnie nie na działaczach stołecznej KO) robią doniesienia z krajowego podwórka o możliwym rozwiązaniu warszawskich struktur Koalicji Obywatelskiej przez Donalda Tuska. Taka plotka, towarzysząca tej o możliwych dymisjach kilku ministrów, w ostatnich dniach zelektryzowała członków rządzącej partii.
Zapraszam do lektury rp.pl.