Cześć,
tym newsletterem chce was zaprosić na wspólną wyprawę do świata zwierząt. Od dzisiaj będę, co dwa tygodnie nadawać do Was z Puszczy i nie tylko. Swoimi opowieściami postaram się was wciągać was w świat przyrody, który kryje się w każdym miejscu na Ziemi.
Zacznę od odcinka z miejskiej dżungli.
- A tu na dachu naszej hali sportowej „Złotowianka" mamy mewy - mówi mi Karolina Bartosz, dyrektorka Miejskiej Biblioteki w wielkopolskim Złotowie. Do tej miejscowości pełnej wielkich i starych drzew przyjechałem na spotkanie z czytelnikami. Ale mewy szybko stały się tematem przewodnim mojej wizyty.
Mewy w mieście nie są dla mnie czymś nowym, w większości z nich te ptaki mają lęgi na dachach wysokich bloków, poza moim zasięgiem fotograficznym. Tutejsza hala była dość niska.
Do tego dla przybysza z Puszczy wszelkie miejskie historie przyrodnicze wydają się egzotyczne i ciekawe. Zacząłem, więc się zagłębiać w temat kolonizacji naszych miast przez mewy.
Mewy do miast sprowadza spokój i pokarm
Wielkie, o siwym grzbiecie i żółtym dziobie z czerwoną kropką. Z pewnością wiecie, o które chodzi. Jeżeli nie znacie ich z miast, to z wakacji nad Bałtykiem. O jakim gatunku mówię?
Tu sprawa się trochę komplikuje. W miastach na północy kraju, szczególnie nad morzem będzie to mewa srebrzysta, w środku - mewa białogłowa, gatunek pochodzący z rejonów Morza Czarnego i Azowskiego, który od południa kolonizuje nasz kraj. Jak je odróżnić?
Darujcie sobie, to robota dla profesjonalnego ornitologa. Dla przeciętnego zjadacza chleba jak ja jest to zadanie szalenie trudne.
Jeden gatunek przejmuje miasta, idąc z północy, a drugi z południa. W wielkich aglomeracjach doszło do ich spotkania - efektem tego są mieszane pary i krzyżówki, na które specjaliści już mówią „mewa polska".
Oczywiście kolonizacja nie zaczęła się w Polsce, bo np. w takim Londynie mewy srebrzyste są obecne już od stu lat. Do miast sprowadza je to, co inne zwierzęta - spokój i pokarm. Bezpieczeństwo zapewniają im dachy, na których wysiadują jaja i wychowują pisklęta, a pokarm dostarczają ludzie. Chodzi nie tylko o miejskie śmietniki, ale również wielkie wysypiska śmieci poza miastami.
Dla mewy przelecenie kilkudziesięciu kilometrów po pokarm to żaden problem. Ptaki o długich, wąskich skrzydłach świetnie się odnajdują w miejskich „kanionach" pełnych zawirowań i powietrznych prądów.
Mają sposoby na gołębie i bronią zaciekle dachów
Mewy to też bardzo inteligentne ptaki i dobrzy myśliwi. Ci, co mieszkają w ich pobliżu wiedzą, że ich szczególnym przysmakiem są młode gołębie i to zarówno miejskie, jak i grzywacze. Ale na dorosłe też potrafią polować.
- Widziałem, jak pewna mewa obserwowała człowieka dokarmiającego gołębie w pobliżu przejścia dla pieszych. Gdy tylko zmieniało się światło, ruszała gwałtownie i wpędzała przerażone gołębie pod koła samochodów, a później takiego rozjechanego gołębia zjadała – opowiada dr Szymon Bzoma z Grupy Badawczej Ptaków Wodnych Kuling.
- Widziałem też jak mewa, usadowiła się na krawędzi dachu, pod którym znajdowała się kolonia nietoperzy. Gdy zaczęły wylatywać ze szczeliny, po prostu chwytała i połykała jednego po drugim, jak kluseczki. Pewna gdyńska mewa srebrzysta wyspecjalizowała się z kolei w polowaniach na młode koty - przytacza kolejne historie Szymon. Wszystkie według niego świadczą o zaradności tych ptaków.
Mewy w mieście potrafią być uciążliwe. Ich odchody mogą sprawić kłopot.
Ptaki te potrafią bronić zaciekle gniazd i piskląt. Jest to duży problem, gdy przejęty przez nie dach wymaga remontu. Zajmują też portowe dźwigi, na które wchodzą ludzie. - To nie jest łatwy przeciwnik. Kiedyś musiałem przepłoszyć mewy z takiego dźwigu. To było w porcie, obok ze statków wysiadali ludzie, a one w tym tłumie bezbłędnie mnie rozpoznawały i atakowały – wspomina Szymon.
Człowiek zabrał dom i dał nowy
Specjaliści, z którymi rozmawiałem o mewach w miastach, zgadzają się, że jedyny skuteczny sposób na zmniejszenie liczebności tych ptaków to ograniczenie pokarmu, np. zmiana odkrytych wysypisk w sortownie w zamkniętych pomieszczeniach.
Ale mew z miast się nie pozbędziemy! - My po prostu zlikwidowaliśmy im wiele bezpiecznych naturalnych miejsc lęgowych - wyjaśnia dr Grzegorz Neubauer ze Stacji Ornitologicznej Instytutu i Muzeum Zoologii PAN.
Na uregulowanych rzekach nie ma naturalnych wysp albo jest ich tyle, co kot napłakał, a jakby tego było mało, wprowadzona przez nas do środowiska norka niszczy lęgi.
Zdaniem naukowca mewy musiały sobie poradzić w zmienionym przez człowieka świecie i nie można mieć do nich o to pretensji.
Zresztą nie dotyczy to tylko mewy białogłowej i srebrzystej. Z piaszczystych wysp na dachy przenosi się właśnie kolejny gatunek. To mniejsza od mewy srebrzystej i białogłowej - mewa siwa. W niektórych europejskich miastach na dachach gnieżdżą się już rybitwy.
"Ja je uwielbiam. Jak je słyszę, serce mi się raduje i uśmiecham się do nich w górę" - pisze do mnie moja serdeczna przyjaciółka Ada Zielska i wysyła mi kolejny filmik z drącymi się mewami nagrany gdzieś na warszawskiej Pradze. Ada uwielbia morze, a poza tym jest niesamowicie pogodną osobą. Więc jeśli chodzi o mewy i nie tylko, bądźcie jak Ada.
Mewy to namiastka morza, przynajmniej w warstwie dźwiękowej.