Polską scenę polityczną dominują dwa tematy i nie ma specjalnie przestrzeni na nic innego.
Po pierwsze Order Orła Białego odesłany przez Wołodymyra Zełenskiego Karolowi Nawrockiemu. Cały prawicowy internet śledzi z zapartym tchem kwit przewozowy, żeby doczytać na czyj koszt i czy prezydent będzie musiał iść do paczkomatu. W ślad za Zełenskim kilku ukraińskich polityków też odesłało swoje ordery, a Michał Kamiński, wicemarszałek Senatu, wysłał do Kijowa swoje otrzymane od Ukraińców. I byłoby to może zabawne, gdyby nie to, że właśnie jutro rozpoczyna się w Gdańsku zapowiedziana ponad rok temu i planowana od dawna konferencja dotycząca odbudowy Ukrainy. Kontrakty ma podpisać 200 firm, które będą uczestniczyły w tym procesie i nie ma co ukrywać, zarobią na tym pieniądze. No, ale po awanturze z orderami Wołodymyr Zełenski postanowił do Gdańska nie przyjeżdżać, mimo że to on jest razem z Donaldem Tuskiem organizatorem tej konferencji i to on na nią zapraszał. Przyjedzie ukraiński premier, ale nie oszukujmy się, brak prezydenta na miejscu to wyraźny sygnał i dla ukraińskich polityków, i dla biznesu, że można poszukać partnerów gdzie indziej.
Oczywiście teraz odezwali się ludzie prezydenta Nawrockiego, z troską rzecz jasna. "Nie mam żadnej satysfakcji z tego, że Premier Rzeczypospolitej jest upokarzany na arenie międzynarodowej. W przypadku tego premiera nie jest to niestety pierwszy raz" — napisał minister Przydacz na X. Może zatem trzeba było poczekać tak z tydzień z tym orderem? No chyba że panom właśnie o to chodziło. Ciekawe, czy gdyby prezydent też miał w Gdańsku wystąpić, to termin ogłoszenia, że order zabieramy, byłby taki sam. Jedno prezydenci na pewno ułatwili premierowi — ponieważ jeden odebrał, a drugi natychmiast order spakował i odesłał, nikt już nie pyta o kontrasygnatę Donalda Tuska.
A jeśli chodzi o wystąpienia, to prezydent wystąpił na Poland Future Summit i miał mówić o demografii, ale mówił o wszystkim. Przy okazji także o programie SAFE. I co się okazuje, otóż program jest dla polskiej armii jak tlen.
Polska posiada potężną, ponad dwustutysięczną armię, dysponuje dzisiaj systemami militarnymi, sprzętem wojskowym najnowszej generacji. Wciąż czekamy jeszcze na taki duży tlen, mocny tlen dla polskiego przemysłu zbrojeniowego. Dzisiaj ten przemysł zbrojeniowy będzie się rozwijał między innymi za sprawą kredytu, który trafił do Polski, kredytu z Unii Europejskiej — mówił prezydent Nawrocki.
Dalej dodał, że ma nadzieję, że większość sejmowa przyjmie także jego propozycję SAFE "zero procent". To genialny pomysł — szczególnie do gości z zagranicy kieruję te słowa — wielka praca Narodowego Banku Polskiego w kumulowaniu złota daje możliwość, za sprawą rewaluacji złota, aby wykorzystać te środki finansowe na cele polskiego przemysłu zbrojeniowego — ciągnął prezydent.
Tak genialny, że NBP ma dług, jakiego nie odnotował nigdy w swojej historii i właściwie wciąż nie wiadomo dlaczego prezes Glapiński tego złota nie sprzedał i zgodnie z obowiązującym prawem nie przekazał kasy do budżetu. Poszłoby może nie tylko na obronność, ale też trochę na służbę zdrowia.
I to jest oczywiście temat numer dwa, zajmujący całą przestrzeń komentatorską. Co dzień nowa afera ze szpitalem. Tym razem szybką ścieżkę zorganizowała sobie posłanka KO, Małgorzata Pępek. Pani poseł w Sejmie siedzi niemal 20 lat i może po prostu jeszcze do niej nie dotarło, że jak polityk chce sobie załatwić wejście do szpitala, to powinien usiąść i poczekać, aż mu przejdzie, bo to naprawdę jest jeden z najgorszych pomysłów w kosmosie. W dodatku pani poseł była łaskawa sprawę podsumować słowami "powinni podziękować, że przyszłam, że wypełniłam ten termin". Naprawdę, ręce nie mają gdzie opaść.
Rafał Trzaskowski zarządził — po 8 latach w fotelu prezydenta stolicy — że w radach nadzorczych miejskich szpitali nie będą zasiadali politycy, radni, burmistrzowie dzielnic, jego zastępcy i tak dalej. Po 8 latach. W pozostałych spółkach miejskich to już takie konieczne nie jest. Tam wciąż mogą zarabiać koledzy.
Na razie nie ma decyzji politycznej Donalda Tuska, czy ktoś za tę aferę "poleci". Premier zapowiedział "poważną rozmowę", ale z NFZ. Szybko ta afera się nie skończy.
Serdecznie zapraszam do lektury
Dominika Długosz