Niedziela, 7 czerwca 2026

Aleksander Gurgul
dziennikarz działu Nauka, Klimat i Zdrowie

Na uroczystość przybył książę Fumihito Akishino (młodszy brat cesarza Naruhito), jego żona księżna Kiko i spore grono urzędników. Okazja była wyjątkowa.

Jak Japonia straciła ibisy czubate i z mozołem odbudowuje ich populację

Na fantazyjnie upierzone ibisy czubate (pomarańczowo-różowa spodnia strona skrzydeł oraz jaskrawoczerwone okolice oczu) w Japonii mówi się "toki".

Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody (IUCN) klasyfikuje gatunek jako zagrożony. Ibisy czubate żyją dziś na wolności tylko w Chinach i Japonii.
Ten drugi kraj z mozołem odbudowuje populację po dekadach, w czasie których "toki" padał łupem myśliwych. Zniszczeniu uległa spora część jego naturalnych siedlisk.

Nic dziwnego, że kiedy z drewnianych klatek wyfrunęły ibisy czubate, ręce uczestników ceremonii złożyły się do oklasków. Ptaki wzbiły się nad miastem Hakui na wyspie Honsiu w prefekturze Ishikawa, a więc w miejscu, gdzie po raz ostatni obserwowano je w naturalnym środowisku w latach 70. XX wieku. 
Ostatni rodzimy japoński ibis czubaty zmarł w 2003 roku na wysepce Sado w sąsiedniej prefekturze Niigata. Gatunek został uznany w Japonii za wymarły.

Program hodowli, dzięki któremu 31 maja mogła się odbyć uroczystość wypuszczenia ibisów czubatych na wolność, rozpoczął się w 1999 r. od pary, którą podarowały Chiny. To może być dziś trudne do pomyślenia, biorąc pod uwagę rosnące napięcia pomiędzy tymi dwoma krajami. Od tamtej pory Japończycy dmuchają i chuchają na każde jajko. Program ma siedzibę właśnie na wspomnianej wyspie Sado.

I to tam w 2008 r. wypuszczono na wolność pierwsze dziesięć ibisów czubatych. Obecnie szacuje się, że ich populacja na wyspie liczy około 500 osobników. Według doniesień medialnych z Japonii kolejnych dziesięć ptaków czeka na wypuszczenie do naturalnego środowiska.

W 2019 r. również Korea Południowa przywróciła ibisa czubatego do środowiska naturalnego, 40 lat po tym, jak gatunek ten wyginął w tym kraju. Czterdzieści ptaków wyhodowanych w niewoli wypuszczono na wolność na terenach podmokłych na południowy wschód od Seulu. Ostatni raz ibisa czubatego widziano na Półwyspie Koreańskim w 1979 r. w strefie zdemilitaryzowanej oddzielającej Koreę Południową od Północnej.

Ile wysiłku, pieniędzy i energii wymaga odtworzenie gatunku?

Jak trudno jest - nie tylko z punktu widzenia biologicznego, ale także czasem społecznego czy politycznego - reintrodukować gatunek?
Kilka lat temu w Meksyku udało się przywrócić bizony. Trwają starania, by odbudować stada koni Przewalskiego w Kazachstanie. Do tego samego kraju sprowadzono także z Rosji tygrysy amurskie.

W Wielkiej Brytanii trwa debata na temat reintrodukcji żubrów. Dosyć nieśmiało przyrodnicy marzą o tym, by kiedyś na wyspy wróciły drapieżniki, w tym wilki. A gdy niedawno w południowej Anglii rybołów złożył pierwsze od lat jajo, to przyrodnicy prawie popłakali się z radości.

Reintrodukcja orłosępów w Alpach to jeden z największych sukcesów w historii ochrony przyrody.

I nawet jeśli to wszystko to dobre wiadomości dla przyrody, to trzeba sobie zadać kilka pytań: ile kosztuje taka zakrojona na szeroką skalę, wieloletnia reintrodukcja gatunku, prowadzona pod okiem naukowców?

I wreszcie najważniejsze: może prościej jest nie zabijać zwierząt, nie niszczyć ich siedlisk, nie zmniejszać bioróżnorodności?

Humbak Timmy był samicą. Duńczycy zrobili sekcję zwłok
Badanie zwłok zwierzęcia ma odpowiedzieć na pytanie, co spowodowało, że po wypuszczeniu na Morzu Północnym humbak Timmy zmarł.
CZYTAJ WIĘCEJ

FASCYNUJĄCY MIESZKAŃCY OGRODÓW I PARKÓW

JAK URATOWAĆ RAFY KORALOWE?

SŁODZIAKI TYGODNIA

Naukowcy odkryli nowy gatunek ośmiornicy! Jest niebieska i mieści się w dłoni
Droga do tego, by uznać tę ośmiornicę za nowy gatunek wiodła z głębin Pacyfiku do laboratorium w Chicago. Pomogła tomografia komputerowa i zdalnie sterowany robot podwodny.
CZYTAJ WIĘCEJ

WAŻNY PODPIS DLA NIEDŹWIEDZI

Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę. Można płoszyć niedźwiedzie gumowymi kulami z broni gładkolufowej
W Tatrach niedźwiedzie są płoszone przez przyrodników gumowymi kulami, wystrzeliwanymi z broni gładkolufowej, teraz tak samo będzie w Bieszczadach. Zakończył się spór o ustawę o ochronie przyrody, prezydent Karol Nawrocki podpisał nowelizację przepisów.
CZYTAJ WIĘCEJ

REKOMENDACJE DLA CIEBIE