Wyobraź sobie taką sytuację.

Siedzisz przy biurku.

Normalny dzień. Kawa obok laptopa, kilka otwartych zakładek, lista rzeczy do zrobienia, która jak zwykle jest dłuższa niż powinna.

I wtedy dzwoni telefon.

Odbierasz.

Po drugiej stronie słyszysz spokojny głos:

„W tym roku pojedziesz z rodziną na dwutygodniowe wakacje do najlepszego hotelu”.

Zanim zdążysz zapytać, kto mówi, o co chodzi i czy to jakiś głupi żart…

Połączenie się urywa.

Patrzysz na ekran telefonu.

Cisza.

A potem przenosisz wzrok na biurko.

Leżą tam bilety.

Na dokładnie takie wakacje, o których od dawna myślałeś, ale zawsze było coś ważniejszego.

Firma. Koszty. Kredyt. Zobowiązania. „Jeszcze nie teraz”.

Nie wiesz, co jest grane.