|
Cześć Ad,
Kilka lat temu, kiedy pierwszy raz poleciałam do USA, byłam przekonana, że naprawdę dobrze znam angielski.
W końcu uczyłam się go przez lata, miałam świetne oceny i zdałam maturę międzynarodową.
A potem przyszło zwykłe życie.
Pamiętam sytuację w restauracji, kiedy kelnerka zapytała mnie:
Do you have room for dessert?
I przez sekundę mój mózg się zawiesił. Bo przecież room to… pokój.
Tak mnie uczono od początku:
room – pokój
bedroom – sypialnia
bathroom – łazienka
I tak dalej.
Tyle że kelnerka nie pytała mnie, czy mam pokój na deser. Pytała, czy mam jeszcze miejsce na deser. Czyli, mówiąc bardzo życiowo: czy mój brzuch da radę przyjąć coś słodkiego :)
I to był jeden z tych momentów, kiedy zrozumiałam coś bardzo ważnego: można znać gramatykę, słówka i zdawać egzaminy, a mimo to zawiesić się przy zupełnie normalnym, codziennym pytaniu.
Nie dlatego, że jesteś „słaby/słaba z angielskiego”.
Tylko dlatego, że język w prawdziwym życiu działa inaczej niż w szkolnych tabelkach i listach słówek.
W szkole często uczymy się prostych tłumaczeń:
room – pokój
make – robić
get – dostać
A potem native speaker mówi coś w prawdziwej sytuacji i nagle okazuje się, że jedno słowo ma kilka znaczeń, zależnie od kontekstu.
Na przykład w kawiarni możesz usłyszeć:
Do you want extra room for milk?
I tutaj też nie chodzi o żaden dodatkowy pokój.Chodzi o to, czy barista ma zostawić trochę miejsca w kubku na mleko.
Właśnie dlatego tak mocno wierzę w naukę angielskiego przez żywy język: seriale, filmy, podcasty, prawdziwe dialogi i konkretne sytuacje.
Bo dopiero wtedy zaczynasz rozumieć nie tylko słowa, ale też to, jak ludzie naprawdę ich używają.
A to jest zupełnie inny poziom znajomości języka niż „znam tłumaczenie tego słówka”.
Jeśli chcesz poznać ofertę moich kursów, w których uczę tylko prawdziwego, życiowego języka, odpisz na tego e-maila, na pewno pomogę :)
P.S. A skoro jesteśmy przy słowie room, bardzo polecam książkę i film „Room”. To mocna, psychologiczna historia kobiety i jej syna więzionych przez lata w jednym pokoju. Trudna, poruszająca, ale bardzo zostaje w głowie. I tutaj akurat room naprawdę oznacza dokładnie to, czego uczono nas w szkole: pokój.
Miłego wtorku,
❤️ Twoja mentorka językowa, Adrianna ❤️ |