Czwartek, 26 marca 2026
dziennikarz kulturalny Wyborczej
W polityce jak w piłce nożnej: jeden prosty błąd może sprawić, że drużyna przegra mecz, a jej społeczne zaufanie poleci na łeb na szyję.
Doskonale wie o tym prezydent Karol Nawrocki - naczelny polski kibic - który ostatnio strzelił sobie kilka goli samobójczych. Chodzi m.in. o zawetowanie ustawy o unijnym programie inwestycji w obronność SAFE, a także spotkanie z proputinowskim premierem Węgier Viktorem Orbánem.

Premier Donald Tusk - skądinąd również pasjonat piłki nożnej - wykorzystał tę sytuację i we wtorek zaatakował Nawrockiego, uderzając go w splot słoneczny: „Panie prezydencie, pan ma obowiązki polskie, a nie rosyjskie”.
Dominika Wielowiejska donosi, że w PiS opadł zachwyt nad prezydentem. 

Każde potknięcie Nawrockiego wywołuje panikę na Nowogrodzkiej. PiS martwi się o odpływ wyborców do Konfederacji i „koroniarzy”. Jarosław Kaczyński musi spoglądać w prawo, ryzykując utratę wyborców umiarkowanych. Marginalizacja Grzegorza Brauna na tym etapie jest dla niego priorytetem.

Szef skrajnie prawicowej, nacjonalistycznej Konfederacji Korony Polskiej może mieć z kolei poważne problemy. W czwartek Parlament Europejski pozbawił go immunitetu. Instytucja uzasadniła decyzję m.in. tym, że europoseł zaprzeczał zbrodniom ludobójstwa i Holokaustu, a także zniszczył wystawę poświęconą prawom osób LGBT oraz flagę europejską w polskim Sejmie. 

Polki i Polacy mierzą się tymczasem z realnymi problemami związanymi z kosztami życia. W czwartek o godzinie 18 rozpoczęło się specjalne posiedzenie rządu, na którym ministrowie zajmują się łagodzeniem skutków wojny w Iranie — przede wszystkim ograniczeniem wzrostu cen paliw.

Życie polityczne zatacza koło, a analogii możemy szukać w wydarzeniach sprzed lat. Współczesne autorytaryzmy przypominają mechanizmy działania dobrze nam znanych reżimów. Dlatego niezwykle aktualny wydaje się film „Tajny agent”, który właśnie wszedł do polskich kin. Czas i miejsce akcji: druga połowa lat 70., Brazylia pod butem wojskowej dyktatury. 

Nie bez powodu zacząłem od piłki nożnej. Dziś bowiem jeden z najważniejszych meczów reprezentacji Polski w ostatnich latach. Na Stadionie Narodowym w Warszawie powalczymy z Albanią o awans na tegoroczne mistrzostwa świata. Czy mecz ten przejdzie do historii wstydliwych polskich klęsk? A może tym razem gra reprezentacji będzie napawała nas dumą?
Mamy dwa argumenty, by wierzyć, że polscy piłkarze mogą nas dziś pozytywnie zaskoczyć. 
Po pierwsze, selekcjoner Jan Urban ustabilizował skład kadry. 

Po drugie, do drużyny dołączył wielki talent polskiej piłki — znakomity drybler, który w ostatnich tygodniach podbija portugalskie boiska: 17-letni Oskar Pietuszewski. 
Do boju, Polsko!

To dzięki osobom, które subskrybują Wyborcza.pl, możemy tworzyć nie tylko ten newsletter, ale też reportaże, wywiady i śledztwa. Dziękujemy! Jeśli jeszcze nie masz prenumeraty cyfrowej, sprawdź aktualne promocje TUTAJ.
TEMATY DNIA
NIE PRZEGAP
DAJ SIĘ WCIĄGNĄĆ