Newsletter Górski

26 marca 2026

dziennikarz Wyborczej

Jim Morrison, amerykański skialpnista, otrzymał gorącą owację od polskiej publiczności. Ale najpierw kilka tysięcy widzów w milczeniu wysłuchało jego prelekcji o najważniejszych wyczynach sportowych. W październiku ubiegłego roku zjechał na nartach północą ścianą Everestu.

Ogólnopolskie Spotkania Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów zawsze w marcu odbywają się w Gdyni. Co roku przyjeżdżają na tę imprezę znani podróżnicy, wspinacze, a także grotołazi i żeglarze z całego świata. W tym roku największym magnesem był Jim Morrison, który w górskim świecie uchodzi za jednego z najwybitniejszych skialpnistów. Pretekstem do przyjazdu był jego ubiegłoroczny wyczyn. 15 października zjechał do bazy legendarną linią Hornbein-Japanese Couloir na północnej ścianie Mount Everestu (8849 m n.p.m.) Wcześniej, bo 22 września, podobnego wyczynu dokonał nasz Andrzej Bargiel, ale on wybrał wspinaczkę od Przełęczy Południowej.

To właśnie w Gdyni obaj spotkali się po raz pierwszy, choć oczywiście śledzili swoje poczynania. – Nie traktowaliśmy siebie, jak konkurentów. Każdy miał swój cel do zrealizowania. Najważniejsze, że cali i zdrowi zameldowaliśmy się na dole – mówił Amerykanin.

- Mieliśmy wcześniej ze sobą kontakt SMS-owy. Przez chwilę zastanawiałem się nawet, czy jest możliwe, abyśmy razem spotkali się na szczycie. Ale minęliśmy się – przyznał Bargiel. Obaj wspólnie pozowali zdjęć po spotkaniu w sali seminaryjnej.
Natomiast prelekcja Amerykanina w głównej hali poruszyła kilka tysięcy słuchaczek i słuchaczy. Jim Morrison opowiedział w skrócie historię swoich najważniejszych wspinaczek i zjazdów. Gdy doszedł do wyprawy na Manaslu (8163 m n.p.m.) z 2022 roku kilka razy łamał mu się głos. Na szczycie stanął ze swoją partnerką Hilaree Nelson. W planach mieli zjazd na nartach do bazy.

- Zacząłem zjeżdżać pierwszy, po kilku skrętach Hilaree ruszyła za mną. Niestety, po chwili uruchomiła małą lawinę, przewróciła się i zaczęła zsuwać się po wąskim i śnieżnym zboczu, który opada 1,5 kilometra na południową stronę góry. Udałem się w tamtym kierunku, ale nie byłem w stanie zejść, by ją uratować. Zdałem sobie sprawę, że na tej ścianie jest bardzo niebezpiecznie i sam mogę stracić życie. To było straszne uczucie, którego nie życzę nikomu – mówił z przejęciem Jim.
Gdy dotarł do bazy, uruchomił pomoc z użyciem helikoptera. Dzięki wsparciu profesjonalnej ekipy odnalazł jej ciało.

W ubiegłym roku, gdy wszedł na Mount Everest, właśnie tam rozrzucił prochy ukochanej Hilaree. - Ta chwila miała coś w sobie mistycznego. Chwilę z nią porozmawiałem i poczułem, że mogę jej poświęcić to, co się zaraz wydarzy – opowiadał Morrison. Kilka minut później rozpoczął swój historyczny zjazd.
I to właśnie za ten wyczyn Amerykanin otrzymał nagrodę Colossus Award. – Po takiej tragedii, jaka go spotkała, Jim mógł zostać narkomanem, alkoholikiem albo dokonać czegoś wielkiego. Wielki szacunek za to, co zrobił – podsumował gdyńską galę Leszek Cichy, zimowy zdobywca Mount Everestu.

Z kolei Andrzej Bargiel otrzymał Kolosa w kategorii Wyczyn.

NA TOPIE

NIE PRZEGAP

CZYTAJ TAKŻE

PODRÓŻE