|
Ela
Z aplikacjami do nauki angielskiego jest trochę jak z karnetem na siłownię.
Jeśli mówisz, że aplikacja, z której korzystasz "nie działa", to tak jakby powiedzieć, że "karnet na siłownię nie działa".
Karnet sam nie działa.
Trzeba z niego zrobić użytek: trzeba iść na siłownię.
Ale czy to wystarczy?
Oczywiście, że nie.
Bo istotne jest to, jak często chodzisz na siłownię i co konkretnie robisz.
Jeśli zakładamy, że Twoim celem jest zdrowie i dobre samopoczucie, i wiesz, że trening z ciężarami buduje mięśnie i wydłuża życie, to wiesz też, że należy ćwiczyć 2-3x w tygodniu, należy wykonywać odpowiednie ćwiczenia w odpowiedni sposób.
Jeśli pójdziesz na siłownię i za każdym razem będziesz robić jedno ćwiczeniem z jednym 1kg ciężarem, niewiele się nie zadzieje.
Bo zmiana nie odbywa się ani na siłowni, ani na karnecie, tylko w Twoim ciele.
I tak samo dokładnie jest z angielskim.
Zmiana odbywa się w Twoim mózgu. Nie w aplikacji.
Piszą do mnie ludzie o tym, że od lat korzystają z aplikacji do nauki słówek, bardzo znanych i najbardziej popularnych.
Ale nic z tego nie wyciągają.
Piszą, że z ich angielskim jest coraz gorzej.
Że nadal boją się mówić.
Bo nauka nie zapisuje się w gwiazdkach za przeklikane (i przeczytane po cichu) słówka.
Nauka zapisuje się w mózgu jeśli nauka ta odbywa się w odpowiedni sposób, przyjazny mózgowi.
Nauka w apkach często jest jak to jedno ćwiczenie na siłowni, z jednym ciężarem.
Robisz to samo ćwiczenie w kółko i po 20 latach nie widzisz żadnych efektów.
Jak myślisz, dlaczego? :)
Jeśli coś nie działa, trzeba to zmienić.
Jak to wygląda u Ciebie? Masz konkretny system nauki, w którym Twój mózg intensywnie pracuje, czy odbijasz sie od apki do kursu, od kursu do apki i wciąż nie widzisz efektów?
|