Siedzisz w samochodzie pod domem. Jest ciemno, silnik jeszcze ciepły, a Ty nie masz siły wysiąść. Patrzysz w przednią szybę i czujesz ten specyficzny ciężar w klatce piersiowej. To nie jest zmęczenie pracą. To ciężar bycia „fajnym facetem”, który powoli Cię dusi.
Wiesz, o czym mówię.
Przez cały dzień byłeś idealnym trybikiem w maszynie. W pracy przytaknąłeś szefowi, gdy dorzucił Ci roboty, choć obiecałeś sobie, że wyjdziesz wcześniej. W kolejce w sklepie przepuściłeś kogoś, kto bezczelnie się wepchnął, bo „nie chciałeś robić sceny”.
A teraz boisz się wejść do własnego domu.
Boisz się tego chłodnego „cześć” od kobiety, którą kochasz, ale która patrzy na Ciebie coraz częściej z politowaniem, a nie z podziwem. Boisz się pytań dzieci, na które odpowiesz wymuszonym uśmiechem, choć w środku czujesz się jak wydmuszka.
Zostałeś wychowany na „dobrego chłopca”.
Mówili Ci: bądź uprzejmy, dziel się zabawkami, nie kłóć się, ustępuj. I stałeś się w tym mistrzem. Stałeś się tak miły, tak elastyczny i tak nieszkodliwy, że świat przestał Cię zauważać. Stałeś się emocjonalnym tłem we własnym życiu.
Gdzie podział się ten facet, który miał kiedyś ogień w oczach? Ten, który marzył o podbijaniu świata, a nie o tym, żeby przeżyć kolejny tydzień bez konfliktu?
Twoja dobroć bez siły to nie jest cnota. To słabość przebrana w garnitur moralności.
Kobieta nie chce faceta, który na każde jej słowo reaguje: „Tak, kochanie, jak uważasz”. Ona chce czuć Twój opór. Chce czuć, że ma obok siebie skałę, o którą może się oprzeć, a nie galaretę, która dostosowuje się do każdego naczynia. Szacunek nie rodzi się z potulności. Szacunek rodzi się z Twojej zdolności do powiedzenia „NIE” i wytrzymania wzroku rozmówcy bez mrugnięcia okiem.
Boli Cię to, co czytasz? Powinno. Bo ten ból to jedyna rzecz, która może Cię jeszcze obudzić, zanim całkowicie skapitulujesz i staniesz się cieniem samego siebie.
Nie piszę tego, żeby Cię dobić. Piszę to, bo wiem, że pod tą warstwą „uprzejmości” wciąż bije serce wojownika. Jest stłamszone, zakurzone i wystraszone, ale wciąż tam jest.
Pora odzyskać swój głos. Pora przestać przepraszać za to, że masz swoje potrzeby, swoje ambicje i swoje zasady.
Jeśli masz już dość bycia darmowym psychoterapeutą dla wszystkich wokoło, podczas gdy Twoje życie przecieka Ci przez palce – zacznijmy działać. Nie jutro. Dzisiaj.
Mam dla Ciebie mapę wyjścia z tej klatki:
30-dniowe wyzwanie „OD ZA MIŁEGO DO PEWNEGO SIEBIE” – miesiąc, po którym ludzie w Twoim otoczeniu zaczną przecierać oczy ze zdumienia, widząc faceta, który w końcu wie, dokąd idzie.
https://www.naffy.io/mindsetzwyciestwa/wyzwanie-30-dni-i3f-KFKb-vw6E
Nie bądź miły dla tego maila. Nie odkładaj go „na później”. Albo bierzesz życie za gardło teraz, albo dalej siedź w tym samochodzie i patrz, jak inni biorą to, o czym Ty tylko marzysz.
Do usłyszenia,
~ "Za Miły Facet"