Prezydent Karol Nawrocki zwołał w środę konferencję prasową. Ogłosił, że nie wie jeszcze, czy podpisze ustawę, która pozwoli na gruntowną modernizację polskiej armii, policji, Straży Granicznej i rozruszać przemysł zbrojeniowy. Nie zdecydował, choć u jego boku stanął Adam Glapiński, prezes NBP, z którym znalazł „dobrą i efektywną alternatywę dla programu SAFE”.
Z tego faktu nie powinniśmy jednak wyciągać pochopnych wniosków, choć – zdaniem głowy państwa – SAFE to samo zło.
Odsetki od kredytu będziemy przecież spłacać do roku 2070. To za długo! Premier Donald Tusk przy ostatniej racie miałby aż 113 lat, a prezydent 87. To poważna przeszkoda, choć jeszcze nie wskazówka, czy będzie podpis prezydenta, czy go nie będzie.
43,7 mld euro leży na stole, ale prezydent nie wie jeszcze, czy je wziąć, wszakże byłoby to niezgodne „z art. 4 Traktatu o Unii Europejskiej, gdzie bezpieczeństwo należy oczywiście do państw członkowskich UE, a nie do samej Unii”. To jednak o niczym jeszcze nie świadczy – prezydent decyzji nie podjął.
Należy też pamiętać, że nieznośny jest zapis o warunkowości wypłat pieniędzy z kredytu, bo można się założyć, że gdy kolejne wybory wygra PiS, to komuś w UE mogłoby przyjść do głowy, by nie wypłacić Polsce złamanego euro np. z powodu wyimaginowanego łamania zasad praworządności. Wiadomo, że UE jest wredna i może sobie coś ubzdurać, a wtedy mamy „zagrożenie dla stabilizacji i dla rozwoju polskich sił zbrojnych”.
To podpisze pan się pod ustawą o SAFE, czy nie – dociekali zniecierpliwieni dziennikarze.
- Jeszcze nie podjąłem decyzji – cierpliwie odpowiadała głowa państwa.
Czym więc była konferencja prezydenta Nawrockiego? Stawiam na przedstawienie. W pierwszym rzędzie siedzi bowiem amerykański prezydent, który pilnuje, by Polska nie kupowała broni w Europie i rozbijała jej jedność. Prawica robi, co może. Dodatkowy bonus i przyjemność, jeśli uda się podłożyć nogę Tuskowi.
.