Nakręca się spirala przemocy na Bliskim Wschodzie. W nocy z soboty na niedzielę Iran został zaatakowany przez Izrael i Amerykę. W poniedziałek w nocy o godzinie 1.40 (czasu polskiego) Izrael przeprowadził naloty na cele bojowników Hezbollahu w Libanie. Zbombardowana została m.in. południowa część Bejrutu, a także okolice stolicy.
- Izraelczycy poinformowali, że ich ataki są odpowiedzią na przyznanie się Hezbollahu do wystrzelenia w kierunku Izraela pocisków rakietowych i dronów po zabójstwie irańskiego przywódcy Alego Chameneiego. Jeden z pocisków został przechwycony, a inne spadły na otwarte tereny kraju. Izrael oskarża Hezbollah o eskalowanie konfliktu. Władze Izraela ostrzegły mieszkańców ok. 50 wiosek w południowym i wschodnim Libanie o konieczności ewakuacji –
relacjonuje Anna Wyrwik.
Co dalej?
- Trump nie wydaje się zainteresowany demokratyzacją Iranu, a już na pewno nie przy użyciu amerykańskich zasobów. Dał to zresztą do zrozumienia już w sobotnim przemówieniu, w którym ogłaszał rozpoczęcie wojny. Zwrócił się bezpośrednio do irańskiego społeczeństwa, wzywając Irańczyków do powstania przeciwko teokratycznej, coraz bardziej brutalnej i bezradnej władzy – i na tym poprzestał. Żadnych, choćby mglistych sugestii, co planuje Waszyngton i kogo popiera z irańskiej diaspory –
pisze Mateusz Mazzini.
Rachunek za wojnę? Wzleciały ceny ropy naftowej, w Europie także gazu.
- W poniedziałek rano ceny ropy naftowej na świecie poszły w górę o niemal 10 proc., a w Europie ceny gazu wzleciały aż o 25 proc. Wojna Izraela i USA przeciw Iranowi grozi blokadą Cieśniny Ormuz, którą muszą pokonać statki wiozące ropę naftową i gaz ze złóż nad Zatoką Perską –
raportuje Andrzej Kublik.
Po otwarciu giełdy w Londynie za baryłkę europejskiej ropy naftowej Brent trzeba było zapłacić ponad 80 dol., ponad 7 dol. drożej niż na zamknięcie sesji w piątek. Później cena Brent nieco spadła i baryłka tego surowca kosztowała 78,7 dol., zyskując 8 proc. na wartości.