Kres mitu bajkowej Zatoki Perskiej
No i mamy koniec pewnej epoki. Mimo tego, że nie wiemy, czym zakończą się amerykańsko-izraelskie naloty na Iran, ani jak mocno zdeterminowany do odwetu będzie reżim ajatollahów.
Ale mamy kres budowania mitu arabskich państw Zatoki Perskiej jako regionu spokojnego, bogatego aż do bólu, lidera światowych finansów, transportu lotniczego, turystyki czy rynku nieruchomości. Dziś Arabię Saudyjską atakują irańskie drony, podobnie jak Bahrajn, Katar, Kuwejt czy Zjednoczone Emiraty Arabskie, gdzie trafiono między innymi w centrum danych Amazona. Transport lotniczy nie istnieje, turyści utknęli w bajkowych hotelach, a światowe rynki zastanawiają się z jaką dozą paniki zareagować na to wszystko.
W rytm kolejnych nalotów, świat przypomina sobie o tym, że mamy do czynienia z jednym z najbardziej zapalnych regionów świata. Nawet gdyby dzisiejszy konflikt wypalił się, zostają tradycyjnie nie najlepsze stosunki między Persami i światem arabskim, mamy Hutich ostrzeliwujących Arabię Saudyjską czy Izrael w potężnym konflikcie z Palestyńczykami. Bezpiecznie, spokojnie, bogato? Może tylko to ostatnie. Petrodolary z dnia na dzień nie znikną.