Czarne chmury nad sądownictwem
Choć prezydencki projekt ustawy sądowej nie ma szans na uchwalenie przez ten parlament, rzuca istotne światło na to, jak może wyglądać ustrój sądów, jeśli do władzy powróci Prawo i Sprawiedliwość.
We czwartek Karol Nawrocki ogłosił, że wetuje dwie ustawy – właśnie o Krajowej Radzie Sądownictwa i ustawę tzw. aktywny rolnik. Zapowiedział też, że złoży własną ustawę mającą zrealizować prawo do sądów. Wieczorem dokument został upubliczniony, a eksperci, którzy go przejrzeli, łapią się za głowy.
Prezydent bowiem chce zastąpić ministra sprawiedliwości. W ramach zwiększania niezależności sędziów Nawrocki chce posłać do więzienia na pięć lat sędziów, którzy – zgodnie z orzeczeniami międzynarodowych trybunałów – będą uznawali, że osoby powołane przez niewłaściwie obsadzoną KRS, nie są sędziami.
Jak pisze mój redakcyjny kolega Piotr Szymaniak: „w projekcie Karola Nawrockiego nie ma niczego, co by choćby o milimetr przybliżało nas do rozwiązania problemu neo-sędziów. Jedyne, co jest w stanie zaproponować prezydent to wyrzucanie z zawodu sędziów, którzy kwestionują ich legalność”. „W końcu nie po to PiS włożył tyle wysiłku w ograniczenie niezależności sądownictwa i wzmocnienie władzy Sejmu, by teraz tak po prostu te zdobycze oddać” – pisze smutno Szymaniak.
Prezydent najwyraźniej uważa, że o tym, kto będzie sędzią, powinni decydować politycy, a oddanie kluczy do zawodu sędziego samym sędziom to rzecz najgorsza z możliwych. Jeśli partia, która wystawiła Karola Nawrockiego w wyborach, będzie miała w kolejnym sejmie większość, wiemy już w jakim kierunku podąży – odsuwanie i zamykanie do więzień sędziów, którzy nie chcieli się pogodzić z polityczną ingerencją w sądownictwo. Koalicja 15 października tego projektu nie przegłosuje, ale zawarte w nim pomysły wrócą.
A zatem wizja, że idąc do sądu będziemy mogli liczyć na sprawiedliwy wyrok bez względu na to, kto wydawał wyrok, staje się coraz bardziej mglista.