Newsletter Zwierzęta

Niedziela, 8 lutego 2025

Robert Jurszo
dziennikarz działu Nauka, Klimat i Zdrowie

Rudzik jest niewielkim ptakiem, którego możemy spotkać w miejskich parkach, ogrodach, cmentarzach i skwerach. Jest mniejszy od wróbla i wygląda słodko ze swoim rdzawym ubarwieniem, przypominając małą, uroczą kulkę. Ale rudzik jest też nieustępliwym, a nawet brutalnym wojownikiem, który w sezonie lęgowym nie cofnie się nawet przed zabiciem rywala, który wtargnął na jego rewir i nie myśli go opuścić.

Rudziki miejskie są agresywniejsze od tych wiejskich, bo atakują częściej i bardziej zażarcie. Długo nie wiedziano, dlaczego tak się dzieje, ale cztery lata temu angielscy i tureccy badacze - przy pomocy pomysłowego eksperymentu z atrapą rudzika - udowodnili, że ma to związek z hałasem, którego miasta są pełne.

To właśnie hałas drogowy sprawia, że miejskie rudziki się agresywniejsze, ponieważ zagłusza on sygnały ostrzegawcze, które kierują do rywali. Skoro konkurenci ich nie słyszą, to ptaki muszą od razu przejść do "konkretów", czyli ataku.

Rudziki nie są jedynymi zwierzętami, na których życiu społecznym odciska swoje piętno miejska codzienność.

Hieny łagodnieją

- Miasta ingerują w relacje społeczne zwierząt znacznie silniej, niż wcześniej zakładano - mówi Avery L. Maune z niemieckiego Uniwersytetu w Bielefeld. Zaznacza, że ma to wpływ na każdy aspekt życia zwierząt - od rozmnażania, przez poszukiwanie pożywienia, po unikanie drapieżników. - Zmiany tych zachowań mogą mieć daleko idące konsekwencje - dodaje naukowiec.

Maune wraz z zespołem przeanalizował 227 badań naukowych traktujących o tym, w jaki sposób miasta wpływają na zwierzęcą socjologię. Aż 92 proc. z nich wskazuje, że ten wpływ jest znaczący. To pierwsza tak duża metaanaliza badań zebranych z całego świata, jej wyniki opublikowano pod koniec ubiegłego roku w "Biological Reviews".
Co ciekawe, miasto nie zawsze przyczynia się do wzrostu agresji, jak u rudzika, ale może wręcz łagodzić obyczaje.

Badanie wskazuje na hieny cętkowane, które w dzikim środowisku wykazują silną agresję terytorialną, ale zmieniają swoje zachowanie na etiopskich śmietniskach, gdzie stają się wobec siebie łagodniejsze. Obfitość jedzenia jest tam tak duża, że te zwierzęta żerują wspólnie i to bez wyraźnych granic między grupami.

Ma to dalekosiężne konsekwencje dla tego gatunku, bo miejskie hieny tworzą większe grupy, które koncentrują się właśnie wokół takich "stołówek", jak śmietniska. Natomiast siła więzi społecznych w tych grupach ulega osłabieniu, co badacze wiążą właśnie z obfitością jedzenia.

W pułapce ewolucyjnej

Coś podobnego zaobserwowano również u pawianów niedźwiedzich buszujących w południowoafrykańskich miastach. Grupy, które tam żerują, rozpraszają się, tworzą mniejsze podgrupy, co skutkuje spadkiem stadnej spójności.

Życie w miastach wydaje się również erodować więzi społeczne makaków królewskich, czyli rezusów. Tam, gdzie jest dużo ludzi, np. turystów, małpy spędzają mniej czasu na wzajemnym iskaniu się, a więcej na obserwacji przechodniów i szukaniu okazji do kradzieży jedzenia.

Wśród żyjących w miastach zwierząt pojawiają się jednak również zmiany, które są jednoznacznie negatywne. Część z nich wpada w tzw. pułapkę ewolucyjną - zachowanie, które poza miastem było adaptacyjne i zwiększało szanse na przetrwanie, tutaj nie jest już przystosowawcze.

Tak jest w przypadku świetlików świętojańskich. Samice przy sztucznym oświetleniu przestają świecić własnym światłem, więc samce nie mogą ich odnaleźć, co stanowi oczywisty problem przy rozmnażaniu. Podobną sytuację zaobserwowano u ciem: oświetlenie LED-owe przyczynia się do spadku liczebności tych owadów, choć sam mechanizm tego zjawiska nie został jeszcze dobrze poznany.

Miejskie zanieczyszczenie światłem utrudnia również gody żabie ryczącej. Przy sztucznym świetle samce ograniczają przypominające ryczenie byka nawoływania, by uniknąć wykrycia przez drapieżniki. To jednak drastycznie zmniejsza ich szanse na znalezienie partnerki.

Miasta nie tylko dla ludzi

- Nasze odkrycia mają znaczenie nie tylko dla biologii. Mają one również istotne implikacje dla ochrony przyrody i zrównoważonego rozwoju miast.
Miasta przyszłości muszą być siedliskami nie tylko dla ludzi - mówi dr Isabel Damas-Moreira, jedna z autorek badania.

Ta ostatnia uwaga naukowczyni koresponduje z tym sposobem myślenia, który jedną z odpowiedzi na globalne ocieplenie widzi w zazielenianiu miast. Na przykład Ben Wilson w książce "Miasto i dżungla" pisze: "Aby stawić czoła kryzysowi klimatycznemu, miasta bardzo potrzebują ponownie znaturalizowanych rzek, odnowionych mokradeł, gleb marszowych przywróconych do dawnego stanu i cienistych koron miejskich lasów".

A to z konieczności oznacza większą obecność zwierząt w miastach. "Bez względu na to, czy zwierzęta kochamy, czy je nienawidzimy, czy się ich boimy, będziemy musieli przywyknąć do współżycia z rosnącymi populacjami dzikich gatunków. Najpilniejszym wyzwaniem jest zrozumienie, jak ta relacja będzie wyglądała" - pisze Wilson.

UMYSŁY ZWIERZĄT

Kanzi, szympans bonobo, miał bujną wyobraźnię. Niezwykły eksperyment
Kanzi zmarł rok temu, ale wciąż jest ważny dla nauki i poszerza naszą wiedzę o możliwościach poznawczych szympansów.
CZYTAJ WIĘCEJ

GATUNKI INWAZYJNE

SŁODZIAK TYGODNIA!

ZWIERZĘTA I POLITYKA

Dlaczego pandy tak trudno rozmnożyć? Kryzys w 1983 r. spowodował, że gatunkiem zainteresowali się obywatele
Kryzys pand stał się tak istotnym problemem, że ruszyły zbiórki pieniędzy na ich ratunek. Każdy z 40 pracowników ambasady RFN przekazał fundusze chińskiemu Ministerstwu Leśnictwa na ochronę pandy wielkiej, utrzymując, że jest to 'ulubiony cenny gatunek zwierzęcia' Niemiec.
CZYTAJ WIĘCEJ

REKOMENDACJE DLA CIEBIE