Polska pod lodem, ale u Hołowni gorąco.
Polska skuta lodem. Od Bałtyku po Tatry wyjątkowo mroźno. Takiej zimy nie było od lat. Dlatego ten mróz nas szokuje. Tak przyzwyczailiśmy się do efektu cieplarnianego, że chwilowy powrót śnieżnej zimy traktujemy jak anomalię. A to przecież nic dziwnego. W naszym klimacie zima, jakiej doświadczamy od końca grudnia, to norma. Tyle, że coraz rzadsza norma i to już wiemy na pewno, więc traktowanie polarnego epizodu ze stycznia 2026 jako argumentu przeciw globalnemu ociepleniu to błąd. Tak zdaje się myśleć Donald Trump; Ameryka też przysypana wyjątkowymi śniegami i porażona mrozem, więc amerykański prezydent pyta w serwisie Truth: „Czy buntownicy ekologiczni mogliby wyjaśnić — CO SIĘ STAŁO Z GLOBALNYM OCIEPLENIEM???”. Wpis Trumpa wywołał rzecz jasna światową dyskusję i istną powódź szyderstw. Także w Polsce, gdzie klimatolodzy są raczej zgodni: atak zimy nie wywraca modelu; to epizod, który może tylko potwierdzać ogólną tezę o ociepleniu. Ale to klimatolodzy; lewactwo oczywiście, więc wierzyć im nie wypada.
Polska skuta lodem, ale w polityce wciąż gorąco. Ten weekend to kolejny odcinek w niekończącym się sitcomie o przygodach Szymona Hołowni i jego partii. Dziś, czyli w sobotę, kolejne podejście do wyborów i ważne pytanie: co dziś myśli założyciel Polski 2050? Wychodzi, czy zostaje? Walczy o przywództwo, czy odpuszcza? Czy partia pod wodzą Pauliny Hennig-Kloski to wciąż będzie jego partia? Czy już nie? I czy będzie to jego partia, kiedy wygra Katarzyna Pełczyńska–Nałęcz? Cóż to za wydumane problemy? – ktoś zapyta. I będzie miał rację. Z perspektywy historii ludzkości i dziejów politycznych kraju nad Wisłą hamletyzowanie Hołowni to dylemat krasnali. Kompletnie nieistotny. Niby tak, ale od losów tej partyjki zależy stabilność koalicji. Więc może to przynajmniej trochę interesujące? Dla czytelników „Rzeczpospolitej” na pewno. Więc wciąż o tym piszemy. Jutro kolejny odcinek. Czytacie „Rzeczpospolitą. Czytajcie rp.pl.