zawsze czułam się gorsza...

Ela

Mów głośniej! Co tak cicho mówisz?

Mów wyraźniej!

Powinnaś być bardziej pewna siebie!

Twój głos nie nadaje się do śpiewania!

...

To głosy mojego dzieciństwa. 

Byłam zbyt nieśmiała, zbyt cicha i nie taka, jak trzeba.

Od pamiętnej lekcji muzyki, w czasie której przy całej klasie usłyszałam, że nie powinnam śpiewać i miałam ochotę zapaść się pod ziemię... przestałam śpiewać.

Gdy pierwszy raz poleciałam do USA, mimo, że angielski znałam i uwielbiałam, nie potrafiłam powiedzieć nic poza yes no. 

Przeszłam wszystkie etapy olimpiady i poległam kiedy przyszło do speakingu.

Wypowiedzi ustne w szkole były moją traumą. 

I to nie skończyło się w nieszczęsnej szkole.

Wypowiedzi w języku polskim wśród większej grupy ludzi wiele razy powodowały, że mój mózg nie wiedział czy żyje, więc nie dawał mi dostępu do jakichkolwiek słów.

Kiedy więc przychodzą do nas do Przemiany osoby i mówią o tym, jak bardzo wstydzą się tego, że nie mówią jeszcze po angielsku, że inni są lepsi od nich, ze czują się gorsi i nie chcą zaniżać innym poziomu, we mnie odżywają wszystkie wspomnienia. 

Bo ja doskonale znam to uczucie. 

I wiem też, że można uwolnić się od niego.

I trzeba.

Bo to uczucie bycia gorszym nie pozwala nam realizować swoich marzeń. 

Ogranicza i zamyka w strefie komfortu. 

Blokada w angielskim jest tego rezultatem. 

Możesz uczyć się od 20 lat, znać słówka kiedy je widzisz, rozumieć gramatykę, ale nie mówić... nie dlatego, że coś z Tobą jest nie tak. 

Ale dlatego, że ten strach przed odezwaniem się, przed popełnieniem błędu i wystawieniem się na niewiadome jest silniejszy.

I mówię Ci to wszystko dzisiaj, dlatego, że naprawdę da się od tego strachu uwolnić.

Kiedy tak się dzieje, zaczynasz widzieć szerszą perspektywę. Angielski zaczyna płynąć. 

Nauka przestaje być nauką, a staje się randką z angielskim - piękne określenie, którego autorką jest Mariola, jedna z uczestniczek jesiennej edycji Rocznego Mentoringu z nami.

Nie każdy lubi lekcje, ale kto nie lubi randek?