Niestabilność
Można mieć wrażenie, że to słowo najlepiej charakteryzuje styczniową, rozdygotaną rzeczywistość. Wbrew temu, czego zwykle oczekujemy: stosowania się do utrwalonych reguł, świętych zasad, wypracowanych praktyk królują ci, których metodą jest generowanie politycznych czy społecznych wstrząsów.
Mistrzem takiego politycznego praxis był dotąd Jarosław Kaczyński, który zasypywał nas co chwila nowymi pomysłami. Pisaliśmy, że jest królem zarządzania konfliktowego. I nim był; ale teraz, w świetle tego, jak działają jego następcy, prezes PiS wydaje się ostoją stabilności i spokoju.
W skali globalnej o pięć długości przerósł go prawicowy sojusznik Donald Trump. To istny gejzer pomysłów, a przez fakt, że dysponuje globalnymi „mocami”, co chwila wprawia w stan drżenia pół planety. A to wydaje rozkaz porwania z Caracas Nicolása Maduro, a to grozi atakiem Kubie; a to szykuje przejęcie Grenlandii i grozi sojusznikom Duńczyków cłami, a to relokuje lotniskowce w regionie Zatoki Perskiej i wygraża ajatollahom. Albo wspiera wewnętrzny terroryzm służb migracyjnych w USA. To wszystko ledwie ostanie tygodnie. Kilkanaście pierwszych dni roku 2026, który w oczywisty sposób przejdzie do historii jako „rok Donalda Trumpa”.
Najświeższym pomysłem turbo-prezydenta USA jest przebudowa systemu opieki zdrowotnej w Ameryce (Great Helthcare Plan), czego skutkiem ma być gwarancja najniższych cen leków na świecie. Ambitnie. Eksperci przecierają oczy ze zdumienia.
Nad Wisłą też dominuje niestabilność. Jej absolutnym, bezdyskusyjnym cesarzem jest były marszałek Sejmu, lider (albo nie – nie wiemy) Polski 2050 Szymon Hołownia. Stworzony przez niego polityczny byt jest tak rozdygotany, że nie potrafi wybrać swoich władz. A ostatnio pogubił się nawet w wyborze sposobu ich wyboru.
Hołownię musi to ewidentnie nudzić i przerastać, skoro podczas obrad Rady Krajowej online wyłączył się, bo „był zmęczony”. Cóż, myślę, że nie jestem jedynym, którego męczy i irytuje ten spektakl bezradności. I jeszcze jeden z czołowych siewców niestabilności z początku roku: Zbigniew Ziobro. Uciekł na Węgry, wygraża Tuskowi i obiecuje, że wywróci jego rząd. „Moce” w porównaniu do Donalda Trumpa ma niewielkie; ale spektakl z jego udziałem wzmacnia efekt dygotu polskiej polityki. Ciekawe jest na tym tle zachowanie premiera Tuska; ten wygląda, jakby nic go nie ruszało. W rozdygotanym świecie to dziwne. O tym wszystkim w „Rzeczpospolitej” i na stronach rp.pl. Czytajcie, Bogusław Chrabota.