Magdalena Pawłowska

Hej pawel,


czy mogę podzielić się z Tobą dziś czymś bardziej osobistym?


Czymś, o czym rzadko piszę w moich biznesowych mailach.

Moją wiarą w Boga.


Przez długi czas myliłam Boga z religią.

Z instytucjami.

Z tradycjami.

Z tym, co widziałam w Kościele czy w Watykanie.

A niektóre z tych rzeczy nie były dla mnie w porządku.


Ale w końcu coś zrozumiałam.

Bóg i instytucje, które twierdzą, że Go reprezentują, to niekoniecznie to samo.


Moja relacja z Bogiem nie zależy od tego, co dzieje się w konkretnym budynku.

Chodzi o to, co czuję.

Czego doświadczam.

I o niezwykły dar, jakim jest życie.


Ktoś mógłby mnie zapytać:

– Magda, dlaczego wierzysz w Boga?


A ja zapytałabym w odpowiedzi:

– A dlaczego wierzysz, że istnieje powietrze?


Nie widzisz go.

Ale wiesz, że jest.

Tak właśnie przeżywam swoją wiarę.

Czuję ją.

I lubię osobę, którą dzięki niej się staję.


Doświadczyłam też w życiu rzeczy, których nie mogę nazwać inaczej niż cudami.

Zostałam mamą.

Dwa razy.


Kiedy patrzę na moje dzieci, nie widzę niczego zwyczajnego ani oczywistego.

Widzę dwa niezwykłe dary.

Dwa życia, które przypominają mi, jak cenny jest nasz czas tutaj.

I te doświadczenia wzmocniły coś, w co bardzo głęboko wierzę.


Bóg dał każdemu z nas misję.


Niekoniecznie taką samą.

Niekoniecznie wielką czy słynną.

Ale coś, po co tu jesteśmy.

Coś, co jesteśmy w stanie dać innym.


I wierzę, że kiedy dostrzegasz w sobie dar…

Kiedy wiesz, że możesz pomagać ludziom…

Kiedy coś w sercu ciągle Cię woła…

Masz obowiązek za tym pójść.


Ale wiesz, co zatrzymuje tak wiele osób?


Strach.

– Strach przed porażką.

– Strach przed oceną.

– Strach przed wydaniem pieniędzy.

– Strach przed ośmieszeniem.

– Strach, że nie są jeszcze gotowe.


Więc czekają.

– Aż będą wiedzieć więcej.

– Aż dzieci podrosną.

– Aż w biznesie będzie spokojniej.

– Aż odłożą trochę więcej pieniędzy.

– Aż przyjdzie idealny moment.

– I mijają miesiące.

– Potem lata.


A pomysł, od którego kiedyś serce biło im szybciej, odchodzi coraz dalej w cień.


W Biblii jest przesłanie, do którego wracam raz po raz.

Nie lękaj się.


Życie nie zawsze będzie łatwe.

Nie każda decyzja się uda.


Ale strach nie musi decydować o tym, jak żyjesz.


I często myślę też o czymś innym.

Pewnego dnia nasz czas tutaj się skończy.

Nie chcę patrzeć wstecz i zastanawiać się, co by było, gdybym miała odwagę spróbować.


Bo ja widzę to tak:

jeśli spróbujesz i nie wyjdzie, możesz się czegoś nauczyć.

Możesz zmienić kierunek.

Możesz spróbować jeszcze raz.


A jeśli nigdy nie spróbujesz?

Nigdy się nie dowiesz.


A taki żal bywa dużo trudniejszy do zniesienia niż błąd.

Nie wiem, o czym myślisz ostatnio.


Może jest kurs, który od dawna chcesz stworzyć.

Może już go masz, ale boisz się porządnie go wypromować.

Może odkładasz swój pierwszy webinar, bo nie czujesz gotowości.

A może wiesz, że mogłabyś pomóc większej liczbie osób, ale coś Cię wciąż powstrzymuje.


Nie powiem Ci, jaki plan ma Bóg na Twoje życie.

I na pewno nie obiecam, że każdy skok wiary zakończy się sukcesem.


Ale wierzę w jedno.

Jeśli masz w sercu coś ważnego, nie pozwól, żeby decyzję podjął za Ciebie strach.


Zrób krok.

Nawet mały.

Bo od małego kroku zaczyna się wiele niezwykłych podróży.

A jeśli jednym z tych kroków ma być wreszcie prezentacja, dzięki której podzielisz się wiedzą i sprzedasz swój kurs…


Chętnie Ci w tym pomogę.

ONE WEBINAR CHALLENGE startuje jutro, 19 października.


Przez pięć dni będziemy razem pracować nad prezentacją, dzięki której Twoja oferta trafi do ludzi, którzy jej potrzebują.


Nie musisz mieć wszystkiego poukładanego, zanim zaczniesz.


Wystarczy chęć, aby zacząć.


DOŁĄCZAM DO ONE WEBINAR CHALLENGE →


Z miłością,
Magdalena Pawłowska


PS. Zostawię Cię z jedną myślą.

Czy za rok będziesz się cieszyć, że spróbowałaś, czy wciąż będziesz się zastanawiać, co by było?


Jeśli stworzenie albo dopracowanie webinaru to jedna z rzeczy, które odkładasz, startujemy jutro.

Dołączysz tutaj →



Do startu wyzwania zostało:

owc-last-call-start.jpg