To nie to, co myślisz
 ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌
Magdalena Pawłowska

Hej pawel,

znam ekspertów, które od lat dopracowują swój webinar.


Siadają wieczorem do prezentacji, jako do ostatniego zadania.

Zmieniają kolory slajdów.

Przepisują wstęp po raz piąty.

Zmieniają slajdy z ofertą.
Nagrywają coś na próbę i kasują nagranie.


W ich głowach też dużo się dzieje...

– A co, jeśli ktoś zada pytanie, na które nie znam odpowiedzi?
– A co, jeśli zapomnę, co chcę powiedzieć?
– A co, jeśli nikt nie przyjdzie?
– A co, jeśli przyjdą i uznają, że to nic nowego?
– A co, jeśli zobaczą, jak się plączę?

– Może jeszcze nie jestem gotowa?


Więc jeszcze jedna poprawka.
Przerobią jeszcze jeden kurs.
Jeszcze tylko dopracuję ofertę.


Mija miesiąc. Potem pół roku. Potem rok.


A webinaru jak nie było, tak nie ma.


Dlatego mówię wprost:


Perfekcjonizm to najniższy standard.

Bo w efekcie nic nie tworzysz.


Webinar, którego nie poprowadziłaś, nikomu nie pomoże. Nie sprzeda Twojego kursu. 


Nie pokaże Ci nawet, co warto poprawić, żeby robić to lepiej!


ROZWIĄZANIE JEST JEDNO:
DZIAŁANIE


Jeden poprowadzony webinar nauczy Cię więcej niż miesiące poprawiania slajdów i pracy koncepcyjnej.


Ja wyznaję zasadę „bój się i rób”.


Ale to nie znaczy, że działam bez namysłu i nie widzę, co mogę zrobić lepiej.

Widzę. I to bardzo dokładnie.


Gdyby ktoś zapytał mnie dziś, jak poprowadzić perfekcyjny webinar, odpowiedziałabym szczerze: Nie wiem.


Bo sama jeszcze takiego nie poprowadziłam.


Po każdym webinarze zastanawiam się, co mogłam zrobić i powiedzieć lepiej.


Analizuję go sama.
Analizuję go z mężem, który jest genialnym marketerem.
Rozmawiam o nim z zespołem.
Mam nawet swoje narzędzie AI, WOW Architekta, żeby spojrzeć na webinar na chłodno.


Porównuję nowe webinary ze starymi. Wracam do tego, co robiłam w poprzednich kampaniach.

Przeanalizowałam też setki webinarów moich kursantek.


I perfekcyjnego webinaru nadal nie poprowadziłam.

Nie muszę.


Bo uczestnicy nie mierzą naszej pracy tą samą miarką co my.


Ty patrzysz na swój webinar jak surowa egzaminatorka.
Widzisz slajd z literówką.
Zawahanie w głosie.
Pytanie, na które mogłaś odpowiedzieć lepiej.


Oni tego nie liczą.


Przychodzą po pomoc. Po wsparcie osoby, która wie to, co im umyka. Po rozwiązanie problemu, z którym sami sobie nie radzą.


I są wdzięczni, kiedy je dostają.


Zamiast przygotowywać perfekcyjny (i mityczny