|
Hej pawel,
znam ekspertów, które od lat dopracowują swój webinar.
Siadają wieczorem do prezentacji, jako do ostatniego zadania.
Zmieniają kolory slajdów.
Przepisują wstęp po raz piąty.
Zmieniają slajdy z ofertą.
Nagrywają coś na próbę i kasują nagranie.
W ich głowach też dużo się dzieje...
– A co, jeśli ktoś zada pytanie, na które nie znam odpowiedzi?
– A co, jeśli zapomnę, co chcę powiedzieć?
– A co, jeśli nikt nie przyjdzie?
– A co, jeśli przyjdą i uznają, że to nic nowego?
– A co, jeśli zobaczą, jak się plączę?
– Może jeszcze nie jestem gotowa?
Więc jeszcze jedna poprawka.
Przerobią jeszcze jeden kurs.
Jeszcze tylko dopracuję ofertę.
Mija miesiąc. Potem pół roku. Potem rok.
A webinaru jak nie było, tak nie ma.
Dlatego mówię wprost:
Perfekcjonizm to najniższy standard.
Bo w efekcie nic nie tworzysz.
Webinar, którego nie poprowadziłaś, nikomu nie pomoże. Nie sprzeda Twojego kursu.
Nie pokaże Ci nawet, co warto poprawić, żeby robić to lepiej!
ROZWIĄZANIE JEST JEDNO: DZIAŁANIE
Jeden poprowadzony webinar nauczy Cię więcej niż miesiące poprawiania slajdów i pracy koncepcyjnej.
Ja wyznaję zasadę „bój się i rób”.
Ale to nie znaczy, że działam bez namysłu i nie widzę, co mogę zrobić lepiej.
Widzę. I to bardzo dokładnie.
Gdyby ktoś zapytał mnie dziś, jak poprowadzić perfekcyjny webinar, odpowiedziałabym szczerze: Nie wiem.
Bo sama jeszcze takiego nie poprowadziłam.
Po każdym webinarze zastanawiam się, co mogłam zrobić i powiedzieć lepiej.
Analizuję go sama.
Analizuję go z mężem, który jest genialnym marketerem.
Rozmawiam o nim z zespołem.
Mam nawet swoje narzędzie AI, WOW Architekta, żeby spojrzeć na webinar na chłodno.
Porównuję nowe webinary ze starymi. Wracam do tego, co robiłam w poprzednich kampaniach.
Przeanalizowałam też setki webinarów moich kursantek.
I perfekcyjnego webinaru nadal nie poprowadziłam.
Nie muszę.
Bo uczestnicy nie mierzą naszej pracy tą samą miarką co my.
Ty patrzysz na swój webinar jak surowa egzaminatorka.
Widzisz slajd z literówką.
Zawahanie w głosie.
Pytanie, na które mogłaś odpowiedzieć lepiej.
Oni tego nie liczą.
Przychodzą po pomoc. Po wsparcie osoby, która wie to, co im umyka. Po rozwiązanie problemu, z którym sami sobie nie radzą.
I są wdzięczni, kiedy je dostają.
Zamiast przygotowywać perfekcyjny (i mityczny |