Marketing, który wytwarza Twój zespół, wygląda jak puzzle z tysiąca elementów. Nieszczęście polega na tym, że wymieszano je z kilku różnych zestawów.
Agencja obiecała codzienną górę leadów do obdzwonienia, które wpadną po ich kampanii. Rozważasz, czy sponsorować branżowe wydarzenie, żeby się pokazać. Twoi Ludzie cisną prezesa o wystąpienie na konferencji branżowej i 5 rolek, nie licząc czasu na ich przygotowanie. Ktoś inny podpatrzył webinary konkurencji i też chce, żebyśmy je robili.
Każdy widzi swój kawałek. Ty masz je jakoś połączyć, rozdzielić budżet i zadania. Na końcu mają być leady i sprzedaż. Więcej leadów i więcej sprzedaży. W nagrodę za dowiezienie ich będziesz mógł dowieźć jeszcze więcej w następnym miesiącu/kwartale/roku. Zanim zdążysz to rozstrzygnąć, ktoś przychodzi z kolejnym pudełkiem.
„Może jeszcze tego spróbujemy?”
Każdy pomysł da się obronić, w sumie można by dać zielone światło na wszystko.
Tylko kto to zrobi, jak dobrze i co to da? I kosztem czego?
Im więcej masz doświadczenia i im więcej osób dokłada swoje propozycje, tym trudniej zdecydować, co robicie teraz, a co poczeka. No i, dla naprawdę ambitnych: “co z tego, co robimy, przestajemy robić”, żeby zrobić miejsce na rzeczy nowe?
W ten sposób możecie przez trzy miesiące znakomicie realizować siódmą najważniejszą rzecz w firmie. Zrobiliśmy 3 webinary. Nawet ktoś na nie przyszedł i wpadły z tego jakieś leady. Ale ta największa szansa, którą macie, być może nadal czeka, bo ludzie są wiecznie czymś zajęci.
Trzeba też umieć wyjaśnić zarządowi i pracownikom, dlaczego kampania poczeka, webinar wymaga innego tematu, a budżet przeznaczycie na kanał, który już przynosi najlepszych klientów.
Potrzebujesz danych i wiedzy o tym, ile pracy wymaga każdy pomysł. Inaczej znów dasz się komuś przekonać.
Jeśli chcesz złapać nad tym kontrolę i dowieźć rezultaty, dołącz do jesiennej edycji Szkoły Liderów Marketingu B2B. Przez dwa dni pokażemy Ci, jak: