Każdy z tych tytułów powstał po to, żeby trafić do czyjegoś domu i zacząć tam żyć własnym życiem: rozłożony na dywanie w salonie, czytany na głos przed snem po raz piętnasty z rzędu albo puszczany w samochodzie tak długo, aż wszyscy pasażerowie znają słowa na pamięć. Przez ostatni rok próbowaliśmy nadążyć za dziećmi, które rosną szybciej niż jakikolwiek plan wydawniczy. Dlatego staramy się robić rzeczy, z których się nie wyrasta, tylko dorasta do nich na nowo. Kartonowy tomik poezji przenosi się z łóżeczka na regał w pokoju przedszkolaka. Atlas, który dziś służy za wyszukiwankę, za kilka lat okaże się ściągą przed wyjściem do muzeum. A karty, którymi czterolatek gra w memory, starszak wykorzy |