Wojna, komunikaty RCB i czeki dla turystów
W miniony weekend byłem z wnukiem w jednym z parków rozrywki dla dzieci. Park urządzony w lesie pełen był rodziców i dziadków z dziećmi. Wszyscy świetnie się bawiliśmy. Można się tam wspinać, skakać na trampolinach, pokonywać drewniane konstrukcje i chować się w tunelach odtwarzających lisie nory. Pomysłowo, ekologicznie, na świeżym powietrzu.
I wtedy przyszedł alert RCB. "UWAGA! Rosyjski atak powietrzny na terenie Ukrainy. (...) Oczekuj dalszych komunikatów". To wszystkim musiało przypomnieć w jakich czasach żyjemy i w jakim miejscu odpoczywamy.
Branża turystyczna na wschodzie kraju przeżywa codziennie ten sam stres - wojna, chociaż daleko, odstrasza jej klientów. Dlatego uruchomienie w ostatnich dniach czeków turystycznych, finansowanych przez Ministerstwo Sportu i Turystyki i przez samorządy czterech województw to pomoc nieoceniona. Do turystów popłynęło prawie 12 milionów złotych.
Miejmy nadzieję, że w przyszłorocznym budżecie znajdą się pieniądze na kontynuowanie tej inicjatywy. Chociaż oczywiście lepiej byłoby mieć nadzieję, że czeki nie będą już potrzebne, by pobudzać ruch turystów we wschodniej Polsce. Ale na to, znając realia wielkiej polityki, nie liczę.