Początkujący szukają ładnych mieszkań, inwestorzy szukają problemów, które da się policzyć.
 ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌
 
Cześć niepodam !


Jeśli oferta wygląda idealnie, ma piękne zdjęcia, świeży remont i świetny opis — prawdopodobnie zauważyli ją już wszyscy.

Najciekawsze okazje często trzeba najpierw… polubić mimo wszystko.

Większość osób szukających mieszkania robi dokładnie to samo.

Otwiera portal, przegląda zdjęcia i w kilka sekund decyduje:
"ładne – oglądam"
albo
"brzydkie – następne".
I właśnie dlatego wiele naprawdę ciekawych okazji przechodzi im przed nosem.

Bo dobra inwestycja nie zawsze wygląda dobrze na zdjęciach.
Czasami jest dokładnie odwrotnie.

Mieszkanie może mieć:
  • stare meble,
  • fatalne zdjęcia z telefonu,
  • boazerię sprzed 30 lat,
  • zniszczoną łazienkę,
  • bałagan,
  • ciemne pomieszczenia,
  • bardzo słaby opis ogłoszenia.

I większość kupujących zamknie taką ofertę po kilku sekundach.

Ale inwestor powinien zadać sobie inne pytanie:

Czy to mieszkanie jest naprawdę złe, czy tylko źle wygląda?
To ogromna różnica.
Bo jeśli problemem jest stara kuchnia, podłoga czy kolor ścian — można to policzyć i zmienić.

Znacznie trudniej zmienić:
lokalizację, układ mieszkania, piętro, wysokość pomieszczeń czy cenę zakupu.
Dlatego zanim odrzucę "brzydką" ofertę, patrzę przede wszystkim na kilka rzeczy.

1. Czy problem jest kosmetyczny?
Stare płytki, meble czy panele mnie nie przerażają.
To są rzeczy, które można wycenić.
Znacznie bardziej interesuje mnie stan budynku, instalacje, układ mieszkania czy kwestie prawne.

2. Jak wygląda cena po remoncie?
Załóżmy:
Cena mieszkania: 250 000 zł
Remont i wyposażenie: 70 000 zł
Łącznie: 320 000 zł

Jeżeli podobne mieszkania po remoncie sprzedają się w tej okolicy za 380–400 tys. zł, robi się ciekawie.

Nie oznacza to jeszcze, że mamy świetną okazję.

Ale zdecydowanie warto tę ofertę policzyć dokładniej.

3. Jak długo ogłoszenie jest na rynku?
To jeden z najbardziej niedocenianych sygnałów.
Oferta wystawiona wczoraj i oferta wisząca od kilku miesięcy to dwie zupełnie różne sytuacje negocjacyjne.
Przy starszym ogłoszeniu sprzedający może być znacznie bardziej otwarty na rozmowę o cenie.

4. Dlaczego inni jej nie chcą?
To chyba moje ulubione pytanie.

Bo jeśli odpowiedź brzmi:
"bo zdjęcia są fatalne"
albo
"bo trzeba zrobić remont",
to może być dobra wiadomość.

Ale jeśli odpowiedź brzmi:
"problem prawny",
"fatalny stan konstrukcyjny",
"nieuregulowany grunt",

to oczywiście sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

Dlatego w nieruchomościach często nie wygrywa osoba, która znajduje najładniejsze ogłoszenia.

Wygrywa osoba, która potrafi szybciej niż inni znaleźć ofertę, ocenić ją i policzyć.

I właśnie dlatego stworzyliśmy Moniter.pl.

Moniter nie ma za zadanie pokazywać Ci tylko "ładnych mieszkań".

Ma pomóc Ci wyłapywać nowe oferty, zmiany cen i ogłoszenia z różnych źródeł, zanim przejrzą je wszyscy inni.

Bo czasami najlepsza okazja tygodnia nie będzie wyglądała jak okazja.
Wręcz przeciwnie.