Proszę pomóżcie spełnić me marzenie,
Uprawiać w ogródku swe własne jedzenie...
Choć niczym na to nie zasłużyłam,
To z chorym ciałem się już urodziłam...
Wsparcia żadnego nie otrzymałam,
Jak mogłam tylko żyć się starałam...
Przez ludzką podłość nie raz cierpiałam,
Ale się nigdy nie poddawałam...
---- Czas już sadzić ----
Mąż dziś krzywo na mnie zerka:
Znów coś sadzi ma partnerka?
Ziemi znoszę całe góry,
Nie mam gdzie postawić fury...
W środku domu baba lata,
Cała jest w sadzonkach chata...
Własnych stóp już nie zobacze,
Między zielskiem każdy skacze...
A odezwać się strach blady,
Bo mnie wyślą znów na zwiady,
Czy by trawy już nie skosić,
Albo ziemi nie przynosić...
Zaraz dojdzie też pielenie,
Żywopłotu przystrzyżenie,
I wszystkiego przesadzanie,
Na brak czasu narzekanie...
Jest nadzieja w tym też mała,
Że się baba wyszalała,
Że nie będzie wzrokiem grozić,
I po sklepach kazać wozić...
Nie mam miejsca w swoim domu,
Skarże Wam się po kryjomu...
Lepiej babie dziś nie wadzić,
Cóż poradzić? Czas już sadzić...
--
A jeśli ktoś miałby i czas i ochotę,
To może tu wrzucić jakąś drobną kwotę:
(Tutaj też fajny wiersz... )
Lub:
85 1750 1312 6885 8026 5623 8977
(W tytule: darowizna)
Dziękuję za wsparcie,
życzę udanego tygodnia.
Pozdrawiam,
Gabriela W.