Wszystkie memy prezydenta
Pewnie to Państwo pamiętają. Wiosną Donald Trump opublikował w internecie wygenerowaną przez AI grafikę, na której przedstawiono go jako Jezusa uzdrawiającego. Dłoń w charakterystycznym geście położona na czole chorego (umierającego?) mężczyzny, szaty samego Trumpa, światłość od niego bijąca nie pozostawiały wątpliwości. W internecie, w mediach się wtedy zagotowało. Przejrzałem sobie ówczesne reakcje: „hańba”, „bluźnierstwo”, „Himalaje czegoś niedopuszczalnego”. Z rezerwą lub wrogo reagowali nawet sympatycy prezydenta USA.
Czy Państwo też się wtedy oburzyli? Podzielili z rodziną albo znajomymi gniewem na przywódcę, który szarga świętości? Jeśli tak, to znakomicie. Przynajmniej dla Donalda Trumpa. Odpowiedź na pytanie, dlaczego tak jest, znajdą Państwo w tekście Artura Bartkiewicza, który otwiera to wydanie „Plusa Minusa”. Artur opisuje kulisy polityki prowadzonej przy użyciu memów, rozmawia z ekspertami o tym, czemu służy kompulsywne wypuszczanie do sieci tych dziwacznych obrazków, wyjaśnia, dlaczego każda reakcja na nie – i dobra, i zła – działa na korzyść obecnego gospodarza Białego Domu. Jest to zresztą – obawiam się – tekst tyleż o teraźniejszości, co o przyszłości, bo na pewno znajdą się liczni naśladowcy metody Trumpa.
Jest w artykule Artura warstwa analityczna, ale nie brakuje anegdot. A opis jednego dnia z życia Trumpa, w czasie którego umieścił w swoim serwisie społecznościowym Truth Social 60 wpisów, w tym zupełnie groteskowe, jest małym arcydziełem. Gorąco zachęcam do przeczytania tego tekstu.
Z punktu widzenia Trumpa wszystko byłoby OK, gdyby nie to, że na jego radykalizm znalazła się równie radykalna odpowiedź. Piekło zamarzło – radykalni socjaliści mają w Stanach wyborcze szanse! Trump może ich sobie obrażać do woli, nazywać fanatykami i szaleńcami, a politycy z najskrajniejszego skrzydła Partii Demokratycznej prawdopodobnie zdobędą jesienią tyle mandatów w Izbie Reprezentantów i Senacie, by zyskać wpływ na los wielu ustaw. O tym politycznym zjawisku pisze Jędrzej Bielecki.
Z opowieścią o amerykańskich radykałach koresponduje rozmowa Elizy Olczyk z analitykiem Łukaszem Jasiną o sukcesach ekstremistów z AfD. Jasina, który kiedyś był rzecznikiem resortu dyplomacji, stawia tezę, że AfD będzie odgrywać coraz większą rolę nie tylko na wschodzie Niemiec, gdzie już wygrywa lokalne wybory, ale także na zachodzie.
W numerze jest do poczytania mnóstwo nie tylko o politycznym radykalizmie. Awantura po festiwalu filmowym w Wenecji, wzbierająca już burza po premierze netfliksowej „Lalki”, opowieść o docieraniu do źródła Amazonki (i do prawdy w nauce), zachwycające, ale i niepokojące nowe możliwości w śledzeniu aktywności ludzkiego mózgu – to tylko część tego, co dla Państwa przygotowaliśmy.
Na koniec wróćmy jeszcze do AI i Donalda Trumpa, który nerwowo zareagował na apele bossów technologicznych firm o spowolnienie rozwoju sztucznej inteligencji. Im chodzi o obawy związane z bezpieczeństwem, prezydentowi USA – o to, czy narzucając AI ograniczenia, Stany Zjednoczone nie przegrają rywalizacji z Chinami. W „Plusie Minusie” mamy swego rodzaju dwugłos. Bogusław Chrabota w swoim felietonie skłania się ku konieczności zwolnienia tempa rozwoju AI. Michał Szułdrzyński zwraca natomiast uwagę, że groźba chińskiej dominacji naprawdę nad nami wisi, więc może prezydent USA tym razem ma rację. Skądinąd Trump nie byłby sobą, gdyby przy okazji tej dyskusji o AI nie opublikował napuszonego wpisu na Truth Social. I znów: jedni się zachwycili, inni oburzyli, jeszcze inni pośmiali, a prezydent mógł tylko z zadowoleniem obserwować rosnące zasięgi w internecie. Czy istnieje wyjście z tej pułapki, jaką na nas zastawił?