Codzienne wybuchy, podpalenia, prowokacje. To nasza przedwojenna codzienność?
Dziś szef MON poinformował, że "w rejonie plaży w miejscowości Rusinowo koło Jarosławca wojsko zlokalizowało i podjęło z Morza Bałtyckiego drona”. Minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował, że to dron rosyjski.
W niedzielę w obwodzie wołyńskim, w odległości 2 km od granicy z Polską,
Rosjanie uderzyli w lokomotywę pociągu pasażerskiego. Jechał z Kijowa do Warszawy. Część rosyjskich dronów operowała lub nawet trafiała w cele znajdujące się w obszarze od kilku do kilkunastu kilometrów od granic Polski. Nadbużański Oddział Straży Granicznej poinformował, że w pobliżu granicy z Polską, około 800 metrów od polsko-ukraińskiego przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin, dron uderzył w ciężarówkę.
Bartosz T. Wieliński w tekście „Atak na pociąg z Kijowa do Warszawy. Putin wysyła sygnał, że jest gotów zabijać naszych obywateli” komentuje tę sytuację: „Rosyjskie ataki mają już miejsce tuż przy polskiej granicy. Rosjanie do tej pory trzymali się od przejść na zachodniej granicy Ukrainy – przez które płynęła zachodnia pomoc – z dala, bojąc się zapewne, że zabiją obywateli krajów NATO, albo nie trafią i eksplozja ich pocisku spowoduje zniszczenia i ofiary po polskiej, czyli natowskiej stronie. Atak na jadący do Warszawy pociąg to sygnał, że Rosja takim ryzykiem już się nie przejmuje. Jest gotowa na ofiary po naszej stronie. A może wręcz na obywateli krajów NATO poluje. Pocisk manewrujący CH-101, który półtora miesiąca temu rozbił się na Lubelszczyźnie, nie zabłądził, tylko leciał po precyzyjnie zaplanowanej trasie. To równie czytelny sygnał: Polsko, jesteś następna. Taki sam sygnał dostali Niemcy, u których Rosjanie przeprowadzili, nieudany na szczęście, zamach na lotnisko w Lipsku i we Francji, gdzie doprowadzili do wykolejenia pociągu”.
Heisig jechał rowerem wzdłuż granic Górnego Śląska, żeby zebrać środki na leczenie swojej ciężko chorej partnerki. 11 września został pobity w Ostrawie. Sprawcami byli Polacy, którzy Heisiga wzięli za Ukraińca. Mężczyzna miał bowiem na głowie czapkę w żółto-niebieskich barwach Górnego Śląska.
„Rosyjskie imperialne służby specjalne, a następnie radzieckie służby specjalne, doprowadziły do perfekcji sztukę przekonywania przeciwników, by robili to, czego się od nich oczekuje, jednocześnie sprawiając, by wierzyli, iż działają z własnej woli” –
to analiza Timothy Snydera.
Snyder pisze te słowa ukryty pod ziemią, w Charkowie, w którym syreny alarmowe rozbrzmiewają w nocy już po raz trzeci. „Ukraińcy zestrzeliwują większość dronów, ale pociski jednak spadają, wybuchają i zabijają, ponieważ Amerykanie postanowili odmówić im dostawy pocisków Patriot. Odzwierciedla to po części solidarność terrorystów: wysłannicy Trumpa byli właśnie w Moskwie, chwaląc »cele« Putina”.