Wieczór Wyborczej. Nienawiść do Ukraińców nie maleje

Poniedziałek, 14 września 2026
dziennikarka polityczna Wyborczej
Codzienne wybuchy, podpalenia, prowokacje. To nasza przedwojenna codzienność? Dziś szef MON poinformował, że "w rejonie plaży w miejscowości Rusinowo koło Jarosławca wojsko zlokalizowało i podjęło z Morza Bałtyckiego drona”. Minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował, że to dron rosyjski.

W niedzielę w obwodzie wołyńskim, w odległości 2 km od granicy z Polską, Rosjanie uderzyli w lokomotywę pociągu pasażerskiego. Jechał z Kijowa do Warszawy. Część rosyjskich dronów operowała lub nawet trafiała w cele znajdujące się w obszarze od kilku do kilkunastu kilometrów od granic Polski. Nadbużański Oddział Straży Granicznej poinformował, że w pobliżu granicy z Polską, około 800 metrów od polsko-ukraińskiego przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin, dron uderzył w ciężarówkę.

Bartosz T. Wieliński w tekście „Atak na pociąg z Kijowa do Warszawy. Putin wysyła sygnał, że jest gotów zabijać naszych obywateli” komentuje tę sytuację: „Rosyjskie ataki mają już miejsce tuż przy polskiej granicy. Rosjanie do tej pory trzymali się od przejść na zachodniej granicy Ukrainy – przez które płynęła zachodnia pomoc – z dala, bojąc się zapewne, że zabiją obywateli krajów NATO, albo nie trafią i eksplozja ich pocisku spowoduje zniszczenia i ofiary po polskiej, czyli natowskiej stronie. Atak na jadący do Warszawy pociąg to sygnał, że Rosja takim ryzykiem już się nie przejmuje. Jest gotowa na ofiary po naszej stronie. A może wręcz na obywateli krajów NATO poluje. Pocisk manewrujący CH-101, który półtora miesiąca temu rozbił się na Lubelszczyźnie, nie zabłądził, tylko leciał po precyzyjnie zaplanowanej trasie. To równie czytelny sygnał: Polsko, jesteś następna. Taki sam sygnał dostali Niemcy, u których Rosjanie przeprowadzili, nieudany na szczęście, zamach na lotnisko w Lipsku i we Francji, gdzie doprowadzili do wykolejenia pociągu”.

Tymczasem w Polsce nienawiść do Ukraińców nie maleje. Michał Olszewski opisuje przypadek Ślązaka Kuby Heisiga.

Heisig jechał rowerem wzdłuż granic Górnego Śląska, żeby zebrać środki na leczenie swojej ciężko chorej partnerki. 11 września został pobity w Ostrawie. Sprawcami byli Polacy, którzy Heisiga wzięli za Ukraińca. Mężczyzna miał bowiem na głowie czapkę w żółto-niebieskich barwach Górnego Śląska.
„Rosyjskie imperialne służby specjalne, a następnie radzieckie służby specjalne, doprowadziły do perfekcji sztukę przekonywania przeciwników, by robili to, czego się od nich oczekuje, jednocześnie sprawiając, by wierzyli, iż działają z własnej woli” – to analiza Timothy Snydera.

Snyder pisze te słowa ukryty pod ziemią, w Charkowie, w którym syreny alarmowe rozbrzmiewają w nocy już po raz trzeci. „Ukraińcy zestrzeliwują większość dronów, ale pociski jednak spadają, wybuchają i zabijają, ponieważ Amerykanie postanowili odmówić im dostawy pocisków Patriot. Odzwierciedla to po części solidarność terrorystów: wysłannicy Trumpa byli właśnie w Moskwie, chwaląc »cele« Putina”.
To dzięki osobom, które subskrybują Wyborcza.pl, możemy tworzyć nie tylko ten newsletter, ale też reportaże, wywiady i śledztwa. Dziękujemy! Jeśli jeszcze nie masz prenumeraty cyfrowej, sprawdź aktualne promocje TUTAJ.
TEMAT WIECZORU
TEGO NIE MOŻESZ POMINĄĆ
PUNKT WIDZENIA
O TYM JESZCZE DZISIAJ PISZEMY