Nagrody Emmy zostaną wręczone w nocy z poniedziałku na wtorek polskiego czasu, więc o tym, kto dostał
“telewizyjnego Oscara”, dowiem się dopiero jutro. Jest właściwie pewne, że przynajmniej kilka statuetek powędruje do twórców seriali: “The Pitt” i “Hacks”, bo to one zgarnęły najwięcej nominacji.
Cieszę się, choć oba mają akurat za sobą słabsze sezony. W przypadku
“Hacks” był to w dodatku sezon finałowy. I chociaż niejeden raz mnie znudził, kilka zirytował, a scenarzystom zabrakło odwagi w kwestii zakończenia - będę tęsknić. Jak Polak z dowcipu, który idzie do restauracji, a potem narzeka, że jedzenie paskudne i do tego małe porcje.
Żałuję, że nie zobaczę już Deborah i Avy. I trzymam kciuki za to, by na ekranie spotkały się jeszcze wcielające się w nie Jean Smart i Hannah Einbinder. Bardzo się za to cieszę z nominacji dla “DTF St. Louis”, siedmioodcinkowego serialu, który polskie HBO z nieznanych mi przyczyn postanowiło zamordować tytułem “Chętni na seks”.
Historia telewizyjnego pogodynka i tłumacza amerykańskiego języka migowego, którzy w wieku średnim odnajdują w sobie przyjaciół, a potem wikłają w romantyczny trójkąt, jest oryginalna, wciągająca, świetnie zagrana. “Oczyszczający, zabawny, ale i bardzo smutny” -
pisała o serialu Magda Dubrowska, a mnie zostaje się pod tym podpisać.
Wiem za to na pewno, że mój ulubiony serial tego roku żadnej statuetki nie dostanie. Nie dlatego, że mój gust jest tak niszowy – jego ostatni sezon miał premierę w 2024 r. Pod pewnymi względami jest podobny do “DTF St. Louis” - tu i tu mamy amerykańską prowincję i przyjaźń, która rodzi się niespodziewanie w wieku średnim.
Ale w
“Ktoś, gdzieś” nie ma miłosnego trójkąta ani wątku kryminalnego. To w pewnym sensie antyteza typowego serialu: dwóm dalekim od hollywoodzkich standardów atrakcyjności bohaterom wydarzają się dobre rzeczy. Sam i Joel mają po czterdzieści kilka lat, swoje dziwactwa, niezdrowe nawyki i niewyparzone gęby. Wiodą zwykłe, nieznaczne życie: często trudne, czasem piękne. Możliwe do przeżycia dzięki innym ludziom. Tylko i aż tyle.