Jeśli macie Państwo pytanie o polską politykę, które Was nurtuje albo ciekawą tezę — proszę dać nam znać, formularz jest poniżej odpowiedzi.
Jacek Gądek: Skoro nadsyłacie pytania, to odpowiadam.
Ewa: Dlaczego PO, zamiast naprawdę walczyć o wyborców swoimi decyzjami, biernie obserwuje rozłam na prawicy, licząc, że to ich "zbawi"? Widzę, że Kaczyński nie ma już żadnego autorytetu i stracił siły polityczne. Ale czy to samo nie zadziało się już i z Tuskiem?
Jacek Gądek: Bierność, przeczekiwanie, pozwalanie przeciwnikowi, by sam sobie szkodził — to cechy władzy Koalicji Obywatelskiej. Ten marazm czasami przerywa sam premier Donald Tusk, w którego partia jest zapatrzona i postrzega go jako jedynego człowieka, który jest w stanie utrzymać KO przy władzy. Donald Tusk nie utracił sił. Podobnie nie utracił ich Jarosław Kaczyński. Są jednak wycieńczeni. Premier — rozchwianiem koalicji rządzącej i słabością własnej partii. Prezes — kryzysem w PiS. Mają jednak wciąż energię, by stoczyć przeciwko sobie kampanię 2027 r.
Michalina: Jak bardzo członkowie Rozwoju+ są zdeterminowani, żeby nadal mimo nacisków, kuszenia czy gróźb ze strony Nowogrodzkiej przetrwać i jednak stworzyć własną partię?
Jacek Gądek: Rozwój Plus nie jest monolitem. Członków stowarzyszenia można podzielić na dwa kręgi. Pierwszy: to wieloletni współpracownicy Mateusza Morawieckiego — jak Michał Dworczyk, Piotr Muller. Oni są bardzo zdeterminowani i nie zejdą ze ścieżki tworzenia nowej partii i nie będą wierni Morawieckiemu. Drugi: posłowie, którzy przystąpili do Rozwoju Plus głównie dlatego, że z list PiS mogli już nie zdobyć mandatów poselskich, byli zwalczani w swoich okręgach partyjnych. Oni są w Rozwoju Plus, bo to dla nich szansa, by dalej być posłami, a nie wypaść z polityki. Od współpracowników Morawieckiego można usłyszeć, że R+ urośnie nawet do 60 posłów — to byłby pokaz siły i przyciągania.
Yoda: Czy powodem gwałtownego przyspieszenia "rozwodu PiS" nie była afera RARS, w którą ewidentnie zaplątani byli "harcerze Mateusza"?
Jacek Gądek: Nie, to nie jest motor napędowy rozpadu PiS. Powód jest inny: po wyborach 2023 r. Kaczyński sugerował, że Morawiecki znów będzie premierem. Aby storpedować taką wizję prezesa, zawiązał się alians Sasin-Czarnek-Bocheński-Jaki, wspierany przez Mariusza Błaszczaka. Alians ten chciał, aby Kaczyński skreślił Morawieckiego, a kandydata na premiera wskazał z ich grona. Morawiecki był zwalczany, decyzje jego rządu krytykowane, z czym były premier nie mógł się pogodzić. Kaczyński długo dawał na to przyzwolenie. W końcu prezes PiS skalkulował, że faktycznie dla PiS bardziej opłacalny będzie kandydat Czarnek. Dla Morawieckiego teka premiera nie była celem, ale środkiem — on tak naprawdę chciał być następcą Kaczyńskiego jako prezesa PiS. A Kaczyński się na to nie godził. Były premier budował swoją frakcję w PiS i założył stowarzyszenie — to było zbyt wiele dla Kaczyńskiego. Za drugim razem prezes PiS zrealizował ultimatum. Tak rozpadł się PiS, a nie przez aferę RARS.
Tomasz: Czy po rozłamie PiS jest szansa na rozłam Konfederacji na Bosaka i Mentzena? Czy istnieje scenariusz à la PiS, że jeden z liderów zaniesie własne listy z kandydatami do rejestracji?
Jacek Gądek: W Konfederacji nie jest o wiele lepiej. Jednak Mentzenowi i Bosakowi bardzo opłaca się iść razem do wyborów. Nawet jeśli ze sobą praktycznie nie rozmawiają, a publicznie się wadzą. Ponadto rozpad Konfederacji na dwie listy narodowców i wolnościowców to ogromne ryzyko dla nich obu, że będą tuż pod progiem. Ryzyko o wiele większe niż dla PiS.