|
Cześć,
być może znasz taki obraz.
Ktoś podczas intensywnej sesji oddechowej zaczyna drżeć. Pojawia się mrowienie wokół ust, zawroty głowy, płacz, zaciskanie dłoni albo poczucie odrealnienia.
A potem słyszy:
„To dobrze. Trauma zostaje uwolniona”.
Spotykam się z takimi interpretacjami coraz częściej - zarówno w mediach społecznościowych, jak i w opowieściach osób, które brały udział w intensywnych praktykach oddechowych.
I od razu chcę powiedzieć jedno:
nie chodzi o podważanie czyjegoś doświadczenia.
Człowiek może naprawdę poczuć ulgę, wzruszenie, emocjonalny przełom albo wrażenie, że „coś z niego zeszło”.
Ale prawdziwość doświadczenia nie potwierdza automatycznie prawdziwości jego interpretacji.
Co może dziać się w ciele?
Podczas intensywnego, pogłębionego oddychania wentylacja może przekroczyć aktualne zapotrzebowanie organizmu.
Wtedy zaczynamy usuwać więcej dwutlenku węgla, niż produkujemy.
Może pojawić się następujący ciąg:
nadmierna wentylacja → spadek CO₂ → wzrost pH → zmiany przepływu mózgowego i pobudliwości nerwowo-mięśniowej.
To właśnie dlatego podczas sesji mogą wystąpić:
– zawroty i „pustka” w głowie, – mrowienie wokół ust i palców, – drętwienie, – skurcze mięśni, – charakterystyczne zaciskanie dłoni, – poczucie odrealnienia.
Są to realne reakcje organizmu.
Nie są jednak testem na obecność traumy ani dowodem, że została ona „uwolniona”.
A co z drżeniem i płaczem?
Drżenie może towarzyszyć pobudzeniu układu współczulnego, lękowi, wzruszeniu, zmęczeniu mięśni, zmianom chemii krwi albo silnemu skupieniu na sygnałach z ciała.
Płacz również może być ważną reakcją emocjonalną.
Ale sam objaw mówi jedynie, że coś się wydarzyło.
Nie mówi jeszcze:
– dlaczego się wydarzyło, – czy było korzystne, – czy osoba czuła się bezpiecznie, – czy doprowadziło to do trwałej zmiany.
Po czym więc poznać, że praktyka naprawdę pomaga?
Nie po tym, jak spektakularna była sesja.
Bardziej interesuje mnie to:
– czy osoba łatwiej wraca do równowagi, – czy zachowuje poczucie wpływu i wyboru, – czy zmniejszają się objawy i zachowania unikowe, – czy poprawia się sen i codzienne funkcjonowanie, – czy zmiana utrzymuje się również poza matą.
Intensywność jest cechą doświadczenia.
Nie jest jeszcze miarą jego wartości terapeutycznej.
W pełnym artykule wyjaśniam dokładniej, skąd biorą się zawroty głowy, mrowienie, tężyczkowe zaciskanie dłoni i drżenie podczas breathworku. Pokazuję też, co rzeczywiście mówią badania o intensywnych praktykach oddechowych i terapii traumy.
|