| Zaczyna się rano, od wejścia na wagę. A potem spojrzenie w lustro i zamiast miłego „dzień dobry” od razu pełna informacja zwrotna. Tu za mało, tam za dużo, cienie pod oczami jakby ciemniejsze niż wczoraj, jakaś opuchlizna, nowa zmarszczka. No nic, w sumie to nawet byłoby okej, ale ten brzuch… Zanim zdążymy wypić pierwszy łyk kawy, w naszych głowach uruchamia się algorytm porównawczy. Algorytm, który karmi się naszymi kompleksami i który – o ironio – same codziennie zasilamy, scrollując ekrany telefonów. Żyjemy w świecie, w którym uroda przestała być darem od losu albo pochodną osobowości, charakteru i powierzchowności. Teraz wzorce są bezwzględne – nie ma, że świetny charakter, dobre serce, wybitny umysł. Masz przede wszystkim wyglądać i jest to ciężka praca, za którą nikt ci nie zapłaci. Za to ty zapłacisz sporo. W tym wydaniu „Wysokich Obcasów Extra” bierzemy pod lupę zjawisko stare jak świat. Już w Biblii pojawiają się cytaty typu: „Ludzie patrzą na to, co widoczne dla oczu, Pan natomiast patrzy na serce”. Najsłynniejsza sentencja z „Małego Księcia” to: „Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”. Skoro była potrzeba, żeby takie rzeczy od tysiącleci powtarzać, presja wyglądu nie jest winą naszych czasów. Z badań nad ludzką percepcją wynika, że mózg lubi chodzić na skróty i zawsze osądza po pozorach, aplikując do tego, co widzi, cały arsenał stereotypów. Innymi słowy, zawsze ocenialiśmy ludzi po wyglądzie, bo tak działa nasz mózg. Przez dekady winą za presję wyglądu obarczano kolorowe magazyny i wyretuszowane modelki na billboardach. Wiedziałyśmy jednak, że za tymi obrazami stoi sztab grafików. Dziś wróg jest sprytniejszy, bo nosi naszą twarz. To filtry na TikToku i Instagramie, które „tylko trochę” wygładzają skórę, „delikatnie” zwężają nos i „ciut” powiększają usta. O glądamy swoje zmodyfikowane cyfrowo odbicia tak często, że prawdziwa twarz w świetle dziennym zaczyna nas rozczarowywać. Psycholodzy ukuli już nawet termin „dysmorfia snapchatowa” – zjawisko, w którym pacjentki przychodzą do chirurgów plastycznych ze swoimi własnymi, przefiltrowanymi zdjęciami, żądając, by lekarz urzeczywistnił iluzję. Presja wyglądu przestała być jedynie opresją zewnętrzną. Dokonałyśmy jej internalizacji. Stałyśmy się swoimi własnymi, najsurowszymi strażniczkami. W tym numerze odczarowujemy ten układ. Nasze autorki przyglądają się kosztom psychicznym, emocjonalnym i finansowym, jakie ponosimy, próbując sprostać dyktatowi wiecznej młodości i doskonałości. Piszemy o tym, jak presja wyglądu uderza w coraz młodsze dziewczynki, ale też o tym, jak powoli zaczynają odczuwać ją mężczyźni.
Przede wszystkim jednak szukamy dróg wyjścia. Nie rewolucyjnych, bo system rzadko da się obalić jednym zrywem, ale tych małych, codziennych. Droga do wolności nie wiedzie przez nagłą, wymuszoną miłość do każdej niedoskonałości, ale przez ciałoneutralność. Przez traktowanie ciała jako narzędzia do życia, doświadczania, spacerowania i przytulania, a nie jako obiektu z wiecznej wystawy. I przez bycie dla tego ciała dobrą i życzliwą.
Od pewnego czasu, patrząc w lustro, staram się nie narzekać na brzuch, tylko mówić sobie: „W sumie to jest całkiem fajnie! Jestem zdrowa, mogę pracować, ćwiczyć, robić to, na co mam ochotę”. Niby nic się nie zmienia, a czuję się dużo, dużo lepiej.
Lustro nigdy nie przestanie do nas mówić. Ale my same możemy zdecydować, jaka będzie ta jego opowieść.
Niech ten numer „Wysokich Obcasów Extra” będzie dla Was chwilą oddechu. I pamiętajcie, nasza wartość nigdy nie zależy od brzucha, zmarszczek, ust, nóg ani piersi. Ważne, kim jesteśmy, do czego dążymy, co robimy na tym świecie. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu. Tekst pochodzi z miesiecznika "Wysokie Obcasy Extra" nr 8, redaktorka prowadząca - Katarzyna Pawłowska **** Nowy cykl "Wysokich Obcasów": Ciało bez presjiMamy dosyć zawstydzania kobiet, dziewczynek, wmawiania nam, że musimy zeszczupleć za wszelką cenę, wciągać brzuchy, podporządkować się socialowych kanonom piękna, instagramowym filtrom. Mamy dosyć wpędzania nas w poczucie winy. Uważamy, że nasze ciała są piękne, bo są nasze. Zapisują ślady tego, czego doświadczyłyśmy. Dlatego dajmy spokój ciału. W wakacje, kiedy z każdego serwisu społecznościowego wybija przekaz "zrób coś, żeby wyglądać lepiej w bikini", my mamy dla Was cykl tekstów "Ciało bez presji".
| | | |
|