AI właśnie stworzyło u mnie etat
Nagłówki z tego tygodnia: Oracle tnie 21 tysięcy miejsc pracy. Szef Salesforce nie uzupełnia stanowisk inżynierów wsparcia, bo ich robotę przejęło AI. W amerykańskich firmach technologicznych licznik zwolnień ogłaszanych "przez AI" dobił w tym roku do około 50 tysięcy.
Większość czyta to jednoznacznie: AI zabiera pracę, trzeba się bać.
A ja w tym samym tygodniu otworzyłem rekrutację na osobę od rozmów z klientami.
Nie pomimo agentów. Przez agentów. I zaraz zobaczysz dlaczego.
Zacznę od tego, co te zwolnienia naprawdę mówią. Nie "ludzie są zbędni", tylko: AI przejęło produkcję - robotę według wzoru. Dlatego najmocniej obrywa zatrudnianie juniorów, a nie seniorów.
Widziałem tę różnicę ostatnio z bliska. Weryfikowałem u klienta projekt, nad którym dwóch programistów mid siedziało dwa i pół tygodnia. Zrobiłem więcej w trzy godziny...
Nie dlatego, że jestem 40 razy lepszym programistą. Dlatego, że wiem, jak ma wyglądać dobry wynik - i mam armię agentów, która dowozi. Pisałem o tym dwa tygodnie temu: AI to mnożnik. Mnoży kompetencję, nie zastępuje jej. Dwóch midów bez systemu przegrywa z jednym seniorem z systemem - i ta przepaść będzie już tylko rosnąć.
Skoro agenci są tak skuteczni, to czemu do rozmów zatrudniam człowieka, a nie stawiam kolejnego bota?
Bo z kontaktem z klientem jest jak z całą resztą roboty: większość naprawdę da się zautomatyzować. Chatboty, voiceboty, dobre procesy, grupa, materiały, które odpowiadają na pytania, zanim ktoś zdąży je zadać - u mnie to wszystko pracuje i spokojnie pokrywa jakieś 80% kontaktów.
Tylko że właśnie dlatego te ostatnie 20% znaczy dziś więcej niż kiedykolwiek. To momenty, w których człowiek musi porozmawiać z człowiekiem - bo w grę wchodzi zaufanie i poważna decyzja. Tego się nie automatyzuje. To się robi mega dobrze - albo się to traci.
I tu jest cały trik: na dopracowanie tych 20% możesz sobie pozwolić dopiero wtedy, gdy 80% robi się samo. Tak ustawiłem swój mentoring VIP: wiedza, materiały i systemy czekają gotowe w środku, a czas ludzi idzie tam, gdzie robi największą różnicę - w pracę 1:1 z konkretną osobą. Zobacz, jak to wygląda.
Dlatego zatrudniam. Produkcję trzymają agenci, rutynowe kontakty obsługują systemy - a rozmów, w których decyduje człowiek, jest już więcej, niż jestem w stanie sam poprowadzić.
I tu mam do Ciebie delikatne zaproszenie. Szukam osoby, która kocha rozmawiać z ludźmi, rozumie świat AI i chce pracować blisko tego wszystkiego, o czym co tydzień tu piszę. Jeśli czytasz ten newsletter od jakiegoś czasu - całkiem możliwe, że to właśnie Ty. A jeśli znasz kogoś idealnego, podeślij mu ten link: stormit.pl/kariera.
Cały model w jednym zdaniu: AI nie kasuje pracy - przesuwa ją. Produkcja idzie do agentów, a człowiek tam, gdzie buduje się zaufanie.
Jak to przełożyć na swój tydzień? U mnie działa Mapa P/R/D. Weź listę zadań z ostatniego tygodnia i każde wrzuć do jednej z trzech szufladek:
- P jak Produkcja - da się opisać instrukcją i powtórzyć: research, raporty, oferty, posty, kod, faktury. To kandydaci do oddania agentom. Dziś, nie za rok.
- R jak Relacja - ktoś po drugiej stronie musi Ci zaufać: rozmowa z klientem, negocjacje, trudny feedback. Tu też działa 80/20: rutynę oddaj systemom, a uwolniony czas włóż w rozmowy, które decydują.
- D jak Decyzja - wybory z konsekwencjami: ceny, zatrudnienie, co odpuścić. Zostają przy Tobie, ale AI podaje warianty, a Ty zatwierdzasz.
Trzy kroki:
- Policz proporcje. U mnie, zanim zbudowałem armię agentów, Produkcja zjadała grubo ponad połowę tygodnia.
- Weź jedno zadanie z P i oddaj je agentowi w tym tygodniu. Jak - masz niżej w Quick Winie.
- Odzyskany czas włóż w te 20% Relacji, które decydują. Nie w kolejną produkcję.