Jeśli zatrudnisz korporacyjnego dyrektora zakochanego w procedurach do raczkującego startupu – zginiesz. Jeśli zrobisz odwrotnie i do dużej organizacji zatrudnisz postrzelonego startupowca - rezultat będzie ten sam. Dokładnie tak samo zginiesz, gdy próbujesz zarządzać dojrzałą organizacją za pomocą prymitywnego, taniego softu z czasów, gdy na pokładzie było trzech ludzi.
Wielu menedżerów marzy, żeby raz wybrany CRM wystarczył ich organizacji na całe życie. Kupili coś na początku, jakoś działało i w sumie teraz też jakoś działa, więc po co drążyć?
Ale jeśli w porę nie zauważysz, że system przestał pasować do skali Twojego biznesu, zaczynasz płacić od tego podatek. Przepalasz roboczogodziny, gubisz leady, a Customer Success dowiaduje się o wściekłym kliencie dopiero w dniu wygasania umowy.
Twój CRM to lustrzane odbicie tego, jak daleko zaszedłeś – i na jakim etapie jest Twoja firma. Gdy tłumaczę to ludziom, zwykle odnajdują się na którymś z tych etapów:
Samotny wilk
Robisz absolutnie wszystko sam. 100% targetu jest na Tobie. Chcesz CRM? To se wdróż, ale nie za drogi. Nie masz porządku w CRMie? Sam sobie jesteś winien. W praktyce nie potrzebujesz CRM, chyba, że po to, żeby nie gubić tematów. Potrzebujesz leadów, leadów, leadów.
Team Leader
Masz zespół 2-3 ludzi. Nadal sam domykasz połowę sprzedaży. Pojawiają się fuckupy i chcesz mieć jako taki porządek w procesie. Potrzebujesz CRMa, którego i tak sam będziesz wdrażał po taniości - a skoro tak, to musi być prosty… Sam robisz pierwsze integracje z formularzem kontaktowym albo toolem cold mailingowym, żeby zaoszczędzić czas handlowców. Zasuwasz i sam dbasz o to, żeby w CRM nie było bajzlu - choćby po to, żeby wiedzieć, jakie wypłacić bonusy i prowizje na koniec miesiąca.
Menedżer
Nadal trochę sprzedajesz, ale Twoja robota to głównie rekrutacja, coaching i poprawianie błędów po innych. Wolumen leadów staje się za duży na ręczne śledzenie każdego klienta, więc spoglądasz już tylko na te największe. CRM jest absolutnie nieodzowny i chcesz się nauczyć wyciągać z niego wnioski, bo dotąd Twoja wiedza była dość podstawowa. Nagle przeżywasz szok: okazuje się, że lwia część Twoich kluczowych metryk była dotąd liczona kompletnie od czapy albo wcale.
Pojawiają się kolejne Toole. Okazuje się, że CRM, który wdrożyliśmy na początku po taniości został przez nas przerośnięty - jeśli jesteś ze sobą szczery to prawdopodobnie było dawno temu. To oznacza migrację na nowe narzędzie CRM i opanowanie nowego interfejsu. Jeśli bajzel jest znaczny, a Twój skillset nie techniczny, dochodzisz do wniosku, że bez pomocy firmy wdrożeniowej albo RevOpsa, nie dasz rady. To może być ten moment kiedy dzwonisz do nas albo odpowiadasz na ten newsletter