Cześć Adam,
"Jeżeli chcesz mieć pewność progresu i robić go szybko, trenuj w 4-tygodniowych fazach treningowych."
Kiedy zaczynałem planować swój trening, chciałem poprawić dosłownie wszystko: wytrzymałość, siłę palców, siłę górnej części ciała itd.
Myślałem, że jeśli będę robił jednocześnie dużą ilość treningów na chwytotablicy i wytrzymałościowych, to zrobię dwa razy większy progres.
Niestety okazało się, że ani siła palców, ani wytrzymałość nie poszły do przodu. Czyli zamiast podwoić progres, nie miałem z tego nic.
Do momentu, kiedy zmieniłem podejście. Zacząłem wyznaczać tylko jeden cel na kolejne 4 tygodnie.
Zacząłem od siły palców — po 4 tygodniach dodałem dodatkowe 15 kg! Potem przeszedłem do wytrzymałości i również widziałem bardzo dobre rezultaty.
Planowałem wtedy trening znajomemu w podobny sposób i u niego zadziałało to też fenomenalnie.
Niestety później jeszcze łudziłem się, że da się pracować nad kilkoma rzeczami naraz — i znowu się nie udało.
Po wielu latach współpracy z innymi wspinaczami mogę śmiało stwierdzić, że jeden cel to najlepsza opcja.
Dlaczego?
Jeżeli masz jeden cel na 4 tygodnie, zawsze zrobisz progres i nie skontuzujesz się, bo objętość treningu nie jest tak duża. Ciało nie dostaje kilku różnych sygnałów naraz, tylko jeden — konkretny.
Dlatego, jeżeli wspinasz się już kilka lat, trenuj w fazach. Wyznacz jeden cel, np. zwiększenie wytrzymałości. Następnie w ciągu tygodnia zaplanuj więcej treningów wytrzymałościowych niż boulderowych czy na chwytotablicy.
Po 4 tygodniach zmień cel albo kontynuuj pracę nad tym samym przez kolejne tygodnie.
Jeżeli nie chcesz popełnić dziesiątek innych błędów, takich jak ten, zacznij swój okres próbny planu. Będziesz trenować, korzystając z tego, co działa, zamiast tracić lata na wymyślanie koła na nowo.
Dzięki,
Konrad
ModernClimb
|