|
Hej!
Trochę ostatnio było z mojej strony cicho. Co nie znaczy, że nic się nie działo. Gdy milczę, to zazwyczaj dlatego, że dużo się dzieje.
W ostatnim roku robiłem głównie deep diving w świecie AI.
Blogi, vlogi, newslettery, książki - przede wszystkim praktyka — szybki upgrade. Świat się zmienia, czy nam się to podoba, czy nie. Ja postanowiłem zmieniać się razem z nim — przynajmniej zawodowo.
Moim największym odkryciem ostatniego roku jest Vibe Coding. Bez dwóch zdań ta technologia zrobiła na mnie największe wrażenie od czasu, gdy AI zawitało do naszych komputerów.
Kiedyś Jacques Cousteau powiedział piękne zdanie, które jest chyba moim
głównym mottem: „Nie powiedzieli mu, że to jest możliwe, więc to zrobił”.
Nadeszły czasy, w których to zdanie jest jeszcze bardziej aktualne niż kiedyś.
Ja to nazywam „instant manifestation” — mam pomysł, jakikolwiek: na biznes, na aplikację, na projekt który ułatwi mi życie — już za kilka dni to jest gotowe. I zrobiłem to ja — gość, który nigdy w życiu nie napisał nawet linijki kodu. Wystarczy pomysł, umiejętność precyzowania myśli, szczypta odwagi i kreatywności.
W ostatnich kilku miesiącach stworzyłem dzięki tej technologii wiele interesujących projektów (m.in. GatherPanda,
Quotomat, moduł społecznościowy i zaplecze marketingowe do mojej nowej aplikcji Plank Pact).
To projekty we wczesnej fazie rozwoju, mają już swoich użytkowników, testują je moi klienci. Żadna jeszcze nie odniosła komercyjnego sukcesu — ale to nie jest tutaj ważne. Ważne jest to, że nagle posiadłem umiejętność,
która jest totalnym game changerem i bez niej nie wyobrażam już sobie życia zawodowego.
Wyobraź sobie, że masz obok siebie Dżina, którego możesz poprosić o wszystko. Pomyśl o tym jednym pomyśle, który od roku trzymasz w szufladzie, bo „nie masz programisty” albo „nie masz czasu”:
„Stwórz mi stronę sprzedażową, która wygląda jakby kosztowała 50 tys. zł — i konwertuje lepiej niż moja obecna”.
„Zrób mi aplikację, która zbiera leady z mojej strony, zadaje im pytania i sama przygotowuje ofertę”.
„Chcę narzędzie, które analizuje moje rozmowy z klientami i podpowiada mi, co im odpisać, żeby domykać sprzedaż”.
„Stwórz mi prostą apkę do umawiania spotkań, która automatycznie przypomina klientom i ogarnia płatności”.
„Chcę dashboard, w którym widzę wszystkie moje projekty, liczby i wyniki — bez Excela, bez chaosu”.
Każdy
pomysł. Kilka dni - bam! Gotowe.
Te możliwości są teraz w zasięgu każdego, kto ma dobrze poukładane w głowie i potrafi precyzyjnie wyrażać się w języku polskim. To jest rewolucja.
W pewnym momencie pojawiła się myśl, że nie chcę robić tego sam. Że dużo większy sens ma robienie tego wspólnie — wymiana pomysłów, podglądanie, jak pracują inni, uczenie się na bieżąco.
Dlatego postanowiłem stworzyć przestrzeń, w której można w to wejść razem. Bez zbędnej teorii. Z naciskiem na działanie, testowanie i budowanie własnych rzeczy.
Stworzyłem Vibe Coding Labs.
To kameralny warsztat live i społeczność, gdzie razem wchodzimy w ten świat i po prostu budujemy. Na start jest tylko 10 miejsc, żebyśmy mogli faktycznie pogadać o każdym projekcie z osobna.
Jeśli czujesz, że to coś dla Ciebie – tutaj jest strona projektu: https://vibecodinglabs.pl
Więcej o tym, jak to wygląda w praktyce, napiszę w kolejnych mailach.
Pozdrawiam!
Jarek Kaniewski
|