|
||||||||
|
Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy,
w tym wydaniu chcemy was przenieść myślami do czasów, gdy największą radochę dawała
świetna kryjówka w grze w chowanego, a kalorie spalało się nie na crossficie, tylko
podczas zaciętego boju w dwa ognie. Zapraszam na podróż do lat 90., na moje tyskie
podwórko – Do zabawy, tym razem w głuchy telefon, odnosimy się też w innym tekście, ale tym razem po to, by użyć jej jako przenośni dla komunikacji między agencją taką jak nasza a klientami. Graficzka zamiast podwórkowych gier ma dla was sztukę wysoką – świat pełen dźwięków, pięknych strojów, bogatych wnętrz, a także inspiracji. Warto choć na chwilę oderwać się od zawodowych obowiązków i zanurzyć w całkiem inną rzeczywistość. A po co w studium graficznym siatka? Nie zostawimy tego pytania bez odpowiedzi. Kropką nad „i” tego wydania jest wyjątkowa opowieść o olbrzymach wysokich jak wieżowiec, grzybach wielkości domów i jagodzie tak ogromnej, że dwóch ludzi musiało ją nieść do wioski.
Przyjemnej lektury! |
||||||||
|
||||||||
|
||||||||
|
||||||||
|
Z młodej piersi się wyrwało Jestem dzieckiem podwórkowym. W latach mojego dzieciństwa nie było telefonów i internetu, był za to trzepak i huśtawki bez atestów. Poobijane kolana i pobite gary. Te ostatnie przerywały zabawę, dzięki tym garom pilnowaliśmy porządku i zasad. Skąd się jednak wzięły? |
||||||||
|
||||||||
|
||||||||
|
||||||||
|
||||||||
|
||||||||
|
||||||||
|
||||||||
|
||||||||
|
||||||||
|
||||||||
|
||||||||
|
Wypisz się z mailingu Wyświetl w przeglądarce |