Najlepsze co zrobiłam
Patrząc wstecz widzę, że najlepsze, co zrobiłam dla siebie w okresie wczesnego macierzyństwa, to...
Ale od początku.
Kiedy moje dzieci miały ok. 5 i ok. 2 latka, mój mąż zmienił pracę na taką daleko od domu. Konkretnie – nad morzem. Miało go nie być w domu przez 5 dni w tygodniu; w weekendy przyjeżdżał on do domu lub my jechaliśmy do niego.
Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że niedługo będziemy myć klamki po przyjściu ze sklepu i stać w kolejce po tony papieru toaletowego (COVID dopiero co się wykluwał w Wuhan).
Powiedziałam: „Jedź! Ja sobie poradzę”.
Z dwójką dzieci i firmą. I babciami, które nas bardzo wtedy wspierały. I przedszkolem, które za chwilę mieli zamykać.
Dwójka małych dzieci – co ja Ci będę mówić. I to takich wychowywanych po partnersku, w szacunku do ich potrzeb. Działo się |