Maja Staniszewska
dziennikarka działu Kultura

Która scena z "Popiołu i diamentu" jest kultowa?

Nad tym zastanawialiśmy się w redakcji w ubiegłym roku, gdy przygotowywaliśmy nasz plebiscyt dotyczący polskiego filmu 25-lecia. Było jednak oczywiste, że punktem wyjścia do wyboru najciekawszych scen naszego współczesnego kina musi być Wajda. 

Mnie został na zawsze pod powiekami widok Maćka Chełmickiego bezsensownie umierającego na wysypisku, ale sceny w kościele czy z kieliszkami płonącej wódki też przeszły do historii kina.

Film miał premierę w 1958 roku. Choć wielokrotnie wracał, zapewne mało który z obecnych widzów zobaczył go na wielkim ekranie. A dzieła jednego z najwybitniejszych światowych filmowców były tworzone z myślą o wielkim ekranie, więc warto je nadrobić w kinach.

Z okazji setnej rocznicy urodzin Andrzeja Wajdy jest to możliwe. Stowarzyszenie Kin Studyjnych przygotowało bowiem wyjątkowy przegląd "WAJDA: re-wizje". Od marca do końca roku w 90 polskich kinach zobaczymy jeden film reżysera miesięcznie.

Cykl rozpoczyna właśnie "Popiół i diament", jeden z najbardziej osobistych filmów Wajdy. Mimo że pojawił się prawie 70 lat temu, wciąż wpisuje się w polsko-polskie dyskusje o II wojnie, czasie po niej, odbudowie państwa i Żołnierzach Wyklętych. Przegląd skomponowano zresztą tak, by pokazać, że dzieła reżysera wciąż wpisują się w naszą rzeczywistość.

Przegląd zamknie w grudniu "Wszystko na sprzedaż" (1968), również osobisty film – tyle że o stracie i żałobie po przedwczesnej śmierci Zbyszka Cybulskiego. W styczniu przyszłego roku minie 60 lat, od kiedy aktor wpadł pod pociąg ruszający ze stacji Wrocław Główny.

Listę kin i daty seansów każdego miesiąca można znaleźć na stronie stowarzyszeniekinstudyjnych.pl. 

NIE PRZEGAP

DO POCZYTANIA

POLECAMY