|
"Zrzuciłem 25 kg tkanki tłuszczowej, a jednocześnie dodałem 75 kg do martwego ciągu w ciągu 1 roku. Dziś podnoszę 225 kg ciężar, który był poza moim zasięgiem nawet gdy ważyłem 155 kg."
Każdego ranka Marcin pokonuje 3 kilometry biegu ze swoją jednostką. Codziennie dźwiga setki kilogramów sprzętu. Przez lata utrzymywał wagę około 155 kg. Uważał się za silnego. Po powrocie z misji wojskowej zdał sobie sprawę, że musi coś zmienić. "Moje stawy delikatnie oberwały," wyznał szczerze. "Ta waga bardzo mnie obciążała przy bieganiu i podczas długich marszów." Przełom nastąpił, gdy trafił do programu Stalowy Szok. Musiał podjąć trudną decyzję: odrzucić swoje dotychczasowe przekonania o treningu. Nowy plan miał dwie kluczowe różnice: był krótszy (maksymalnie 1,5 godziny) i skupiał się przede wszystkim na technice.
"Wcześniej byłem klasycznym przykładem gościa, który myślał, że prawdziwa siła to tylko ciężary. Dziś wiem, że prawdziwa siła techniki się nie boi," wyjaśnił Marcin. Każdy trening nagrywał i otrzymywał precyzyjne wskazówki.
"Te małe rzeczy, które wcześniej ignorowałem - jak zaangażowanie nóg podczas wyciskania na ławce - dają ogromną różnicę w wynikach. Małe poprawki techniczne przyniosły więcej niż lata treningu bez nich." Najtrudniejszy moment?
"Szczerze? Nie wierzyłem, że kiedykolwiek zejdę poniżej 140 kg wagi. To wydawało się niemożliwe," przyznał. Prawdziwy test przyszedł, gdy jego waga spadła do 130 kg, a przed nim stały te same ciężary, które wcześniej sprawiały mu problem nawet przy 155 kg. Co się stało? Rezultaty zszokowały wszystkich (łączenie ze mną Stalowym... Szokiem |