Koniec ery "Zrobię to sam". Dlaczego w 2026 roku gotowe mieszkania sprzedają się z największą marżą?
Jeszcze kilka lat temu typowy Kowalski szukał mieszkania "do remontu". Kalkulował tak: "Kupię taniej ruinę, szwagier pomoże kłaść kafelki, wujek pomaluje i zaoszczędzę 50 tysięcy".
W 2026 roku ten model myślenia odchodzi do lamusa. Dziś, gdy klient wchodzi do mieszkania z boazerią i starymi instalacjami, nie widzi oszczędności. Widzi horror. Widzi miesiące użerania się z ekipami, rosnące ceny gładzi i życie na walizkach.
Dla Ciebie – inwestora i flipera – to najlepsza wiadomość roku. Twoja praca stała się towarem luksusowym, za który rynek chce słono płacić.
Dlaczego "gotowce" rządzą rynkiem?
Analizując transakcje z ostatnich miesięcy, widać wyraźny trend: rozjeżdżają się nożyce cenowe. Ceny mieszkań do generalnego remontu stoją w miejscu (lub spadają, uwzględniając inflację), podczas gdy ceny mieszkań "pod klucz", gotowych do wprowadzenia, biją rekordy.
Skąd ta zmiana?
1. Bariera wejścia w remont W 2026 roku przeprowadzenie generalnego remontu przez osobę prywatną to droga przez mękę.
- Dostępność fachowców: Dobre ekipy pracują tylko z inwestorami (B2B), bo ci dają im ciągłość zleceń. Klient indywidualny jest skazany na "złote rączki" z przypadku lub astronomiczne stawki.
- Koszt czasu: Ludzie pracują więcej i intensywniej. Nie mają czasu na pilnowanie remontu po godzinach. Wolą zapłacić wyższą ratę kredytu za gotowe, niż tracić pół roku życia na budowie.
2. Kredyt łatwiejszy na "gotowe" Banki chętniej finansują zakup nieruchomości gotowej. Wycena rzeczoznawcy jest wyższa, zabezpieczenie banku pewniejsze. Kredytowanie zakupu ruiny i dobieranie transzy na remont to skomplikowana procedura, której wielu kupujących po prostu nie przechodzi.
|