Cześć,
przez długi czas myślałam, że to marketing decyduje o tym, czy gabinet dobrze funkcjonuje. Że trzeba być bardziej widoczną, częściej publikować, inwestować w reklamy. I oczywiście — marketing ma znaczenie. Ale z perspektywy lat widzę, że to nie on przyciąga najlepszych klientów.
Najlepsi klienci trafiają do gabinetu wtedy, gdy jakość pracy zaczyna mówić sama za siebie. Gdy terapia jest przemyślana, decyzje są spokojne, a efekty przewidywalne. Gdy klient czuje, że ktoś naprawdę rozumie jego problem i prowadzi go krok po kroku, a nie „próbuje kolejnego rozwiązania”.
Na początku mojej drogi wiele decyzji podejmowałam intuicyjnie. Z czasem zaczęłam porządkować proces: konsultację, plan terapii, dobór procedur, pielęgnację domową. Analizowałam przypadki, wracałam do terapii, które nie przyniosły oczekiwanych efektów, i zadawałam sobie pytanie: co mogłam zrobić lepiej, a nie szybciej.
I właśnie wtedy zmieniło się wszystko.
Klienci zaczęli wracać. Z polecenia. Bez promocji, bez „akcji marketingowych”. Bo dobra, spokojna praca zawsze się broni.
Dlatego, gdy w gabinecie jest ciszej, nie traktuję tego czasu jako straty. To moment na wzmocnienie fundamentów: wiedzy, sposobu myślenia terapeutycznego, pewności w decyzjach. To rzeczy, których nie da się nadrobić w pośpiechu, gdy grafik jest pełny.
Jeśli czujesz, że chcesz pracować pewniej, spokojniej i bardziej systemowo, a nie opierać rozwoju wyłącznie na marketingu, to właśnie na tym etapie warto zacząć od siebie. Uporządkować wiedzę, nazwać luki, wzmocnić kompetencje, które realnie przekładają się na efekty terapii i zaufanie klientów.
Przypominam, że na mojej stronie szkolenia online są dostępne teraz z –40% — jako narzędzie do pracy nad jakością, a nie jako szybkie rozwiązanie na „ciszę w grafiku”.
Jeśli to dla Ciebie dobry moment, zapraszam.
Do zobaczenia,
Agata