Już wiesz co jest nie tak.
Nie „świat”.
Nie „kobiety”.
Nie „ludzie”.
Tylko schemat, w którym tkwisz.
I teraz pojawia się najważniejsze pytanie całej tej serii:
co dalej?
Bo samo zrozumienie nic nie zmienia.
Możesz wiedzieć wszystko o syndromie miłego faceta
i dalej codziennie robić to samo.
Dlatego dziś nie będzie analizy.
Będzie pierwszy krok.
I uprzedzam - on nie jest efektowny.
Nie daje szybkiego hajsu emocjonalnego.
Ale działa.
Pierwszy krok to nie asertywność
To nie nauka mówienia „nie”.
To nie stawianie granic.
To przyjdzie później.
Pierwszy krok to przestanie zdradzać siebie w głowie.
Miły facet ma jeden wspólny mechanizm:
zanim coś powie lub zrobi
najpierw sprawdza, jak to zostanie odebrane.
Czy ktoś się nie obrazi.
Czy nie straci sympatii.
Czy nie wyjdzie na egoistę.
Czy ktoś nie pomyśli czegoś złego.
I dopiero potem decyduje.
Od dziś odwracasz kolejność.
Nowa zasada
Zanim coś powiesz lub zrobisz, zadaj sobie jedno pytanie:
„Czy ja naprawdę tego chcę?”
Nie czy wypada.
Nie czy będzie miło.
Nie czy zostanę za to pochwalony.
Czy ja tego chcę.
I tu pojawi się napięcie.
Lęk.
Opór.
To normalne.
Bo pierwszy raz w życiu zaczynasz brać siebie pod uwagę.
Konkret na dziś
Jedna sytuacja.
Jedna decyzja.
Dziś zrób jedną rzecz inaczej niż zwykle.
- Nie odezwij się, gdy normalnie byś się tłumaczył
- Odmów czegoś, na co normalnie byś się zgodził
- Powiedz, że potrzebujesz czasu zamiast być „zawsze dostępny”
- Albo po prostu… zamilknij, zamiast ratować atmosferę
Nie musisz nikomu nic tłumaczyć.
Nie musisz się usprawiedliwiać.
Nie musisz być niemiły.
Wystarczy, że nie zdradzisz siebie.
To jest fundament.
Bez tego każda technika jest tylko kolejną maską.
Pozdrawiam,
~ zamiłyfacet
PS. Jeśli ten mail wywołał w Tobie myśl
„to brzmi prosto, ale…”,
to właśnie tam jest Twoja praca.