Problemy emigrantów są mi bliskie, bo mieszkałem ponad dekadę w Wielkiej Brytanii. Tak jak rozterki, przed którymi stanęli bohaterowie mojego reportażu o powrotach do kraju - nie tak dawno i ja musiałem stawić im czoła. Ale każda historia powrotu jest przecież inna, wynika z różnych powodów i oczekiwań. Moi bohaterowie także się różnią: konserwatywna transnarodowa rodzina z Warmii czy para gejów z Łodzi, policjant z South Yorkshire czy pracownica amerykańskiej korporacji, która zrobiła karierę w Irlandii. Łączy ich jedno - ostatnio spakowali swoje życia i wrócili do Polski.
Te powroty, podobnie jak mój, to następstwa Brexitu, po którym życie imigrantów w Zjednoczonym Królestwie zrobiło się trudne. Podwyżki wynagrodzenia Emilii i jej męża przestały nadążać za inflacją, Edyta po latach w jednej firmie zrozumiała, że jako imigrantka nie ma szans na awans, a Jarek usłyszał, że ma przestać mówić po polsku w pracy w ośrodku dla polskich weteranów.
Z drugiej strony elektryzowały ich doniesienia o polskim wzroście gospodarczym, o inwestycjach w ich rodzinnych stronach, o czystych i bezpiecznych ulicach. Doskonale to uchwyciła Monika: „Siadam w święta z wujkami, gdy rozmawiają o polityce, i mówię, że mają piękny kraj, że gospodarka zasuwa, a oni się kłócą, co zrobił Tusk, a co Kaczyński. Wydaje mi się, że oni nie doceniają tych zmian, że są wpatrzeni w Zachód. A ja im tłumaczę, że ten Zachód już dawno prześcignęli”.
Praca nad reportażem była dla mnie powrotem do emocji, które wybrzmiewają w wypowiedziach bohaterów: tęsknotą, obawą, ekscytacją, nadzieją. Tym bardziej zapraszam do lektury, która - mam nadzieję - pomoże Państwu zrozumieć, dlaczego Polacy wracają z emigracji.