Świat się powoli budzi ze świątecznego letargu
Lotniska otrząsają z paraliżu spowodowanego przez atak zimy. Niestety, prognozy na najbliższy weekend nie są pomyślne. Dlatego, jeśli już ktoś wyrusza w daleką drogę, warto zadbać o większą rezerwę czasową na transfer na lotniskach przesiadkowych. Albo jeśli podróż nie jest szczególnie daleka – lepiej pomyśleć o przesiadce do pociągu.
Bliźni uwielbiają zaglądać do cudzej kieszeni. Dlatego szerokim echem odbiła się publikacja „FT” o zarobkach Christine Lagarde, prezeski Europejskiego Banku Centralnego. Okazały się one cztery razy większe niż wynagrodzenie przewodniczącego amerykańskiego Fedu. Nie o wysokość dochodów tu jednak chodzi, ale o to, że są one o 50 proc. wyższe od przedstawianych oficjalnie przez EBC. W Polsce od pewnego czasu zarobki członków zarządu NBP są jawne, można więc sprawdzić, jak np. wynagrodzenie prezesa Adama Glapińskiego wypada w porównaniu z apanażami Christine Lagarde.
Okres świąteczny nie obfituje w dane gospodarcze, tym smutniej wygląda zaprezentowany dzisiaj grudniowy pomiar wskaźnika PMI, obrazującego stan zamówień dla polskiego przemysłu. Od czerwca PMI systematycznie szedł w górę, grudzień przyniósł jednak spadek, m.in. z powodu pogorszenia warunków na rynku niemieckim i francuskim.
Tymczasem innym idzie lepiej, np. Indie mają nadzieję wkrótce zrzucić Niemcy z podium największych gospodarek świata. Już w tym roku indyjska gospodarka, która ostatnio rośnie w imponującym tempie 8,2 proc., przeskoczy japońską pod względem nominalnego PKB. Władze najludniejszego kraju świata zapowiadają, że jeszcze w tej dekadzie może wyprzedzić on naszych sąsiadów zza Odry, którzy obecnie po amerykańskiej i chińskiej są gospodarką nr 3.