Najpierw UE, potem euro
Z początkiem każdego roku przypominaliśmy na łamach „Rzeczpospolitej” o konieczności dopełnienia naszego członkostwa w Unii Europejskiej przyjęciem wspólnej waluty. Apelowaliśmy o rzetelną, ekspercką, ale i zrozumiałą dla wszystkich debatę o korzyściach płynących z wprowadzenia euro w Polsce.
Te lata przyniosły jednak również pandemię, wojnę Rosji z Ukrainą i trwające dwie kadencje antyeuropejskie rządy w Polsce. Sączona przez nie niemal każdego dnia do uszu wyborców nienawiść do UE zrobiła swoje. „Sztandaru euro więc nie chowamy, ale – świadomi konsekwencji wydarzeń na świecie, przede wszystkim za naszą wschodnią granicą, i zmian poglądów zachodzących w polskim społeczeństwie, przede wszystkim za sprawą przeciwników Wspólnoty – uznajemy, że sztandar, pod którym trzeba będzie się znów zjednoczyć, to nasze członkostwo w Unii Europejskiej” – pisze dziś na łamach „Rz” Cezary Szymanek.
Bo nas po prostu nie stać na to, aby być poza Unią.